Irena Pacholewska-Urgacz

radca prawny

Jestem radcą prawnym od niemal 8 lat. Specjalizuję się w prawie pracy. Obecnie kancelarię prawną prowadzę w Katowicach...
[Więcej >>>]

Pomoc prawna

Czego nauczyło mnie prowadzenie własnej firmy

Irena Pacholewska-Urgacz19 października 2020Komentarze (0)

Czego nauczylo mnie prowadzenie wlasnej firmy - Irena Pacholewska-UrgaczCzyli 7 moich lekcji z prowadzenia własnej działalności

Kilka tygodni temu napisałam artykuł (przeczytasz go tutaj) o tym, na co warto według mnie zwrócić uwagę, jeśli zakładasz firmę po pracy na etacie.

Dostałam potem sporo pytań o moje własne doświadczenia. Czy moim zdaniem było warto? Czy jestem zadowolona z tamtej decyzji? Czy po raz drugi podjęłabym taką samą decyzję? CZEGO SIĘ NAUCZYŁAM? 

Pomyślałam, że wobec tego podzielę się moimi własnymi doświadczeniami w tym zakresie. Sama wręcz uwielbiam czytać lub słuchać o doświadczeniach innych kobiet z prowadzeniem biznesu, bardzo mnie to inspiruje.

No to do dzieła!

Czego nauczyło mnie prowadzenie własnej firmy. Czyli 7 moich lekcji z prowadzenia własnej działalności. 

Nigdy nie mam wszystkiego odhaczonego
na liście „to do” 

Uwielbiam robić listy „to do”, planować, rozpisywać zadania. Z jednej strony jest to fajne i pożyteczne, bo mniej więcej wiem, w którym kierunku zmierzam.

Tylko, że przy prowadzeniu firmy nigdy nie jest tak, że ta lista się kończy. Skreślam jedną rzecz, a już pojawia się pięć kolejnych. I nigdy nie ma wystarczająco dużo czasu, żeby zrobić wszystko, co potrzebne. Cały czas trzeba decydować, co jest najważniejsze. 

To było dla mnie bardzo frustrujące, bo lubię mieć poczucie, że zrobiłam to, co zaplanowałam. Więc początki prowadzenia własnej firmy to dla mnie ciągłe poczucie zaległości, siedzenie po nocach (bo próbowałam nadgonić) i zmęczenie. 

Teraz już się przyzwyczaiłam, że nigdy nie będę mieć na wszystko czasu. Niektóre rzeczy same się dezaktualizują (i dobrze ;-)).

Nie jest to jeszcze dla mnie super łatwe, ale już mogę z tym żyć. I iść spać, zamiast zarywać kolejną noc. 

Moja firma jest moja☺ 

Ten punkt łączy się z pierwszym. Kolejna rzecz, której nauczyłam się prowadząc własną firmę, to, że to moja firma i to ja decyduję. Taka była idea założenia przez mnie własnej firmy – aby ustalić własne zasady, aby firma działała po mojemu.

Tymczasem początki wyglądały całkiem inaczej. 

Pomimo przyjętych założeń wcale nie pracowałam, tak jak chciałam. W zasadzie sama wsadziłam się do kołowrotka z którego kilka miesięcy wcześniej wysiadłam.

Zgadzałam się na spotkania i konsultacje, kiedy mi to kompletnie nie pasowało, wieczorami, w weekendy lub wczesnym rankiem. Odbierałam telefon, niemal wtedy, kiedy zadzwonił. Zajmowałam się sprawami, których nie lubię.

Porównywałam się z innymi osobami, które prowadzą własne firmy i miałam poczucie, że ja też muszę działać tak jak oni (pomimo, że ich styl życia i pracy w ogóle nie był tym, do czego ja dążę). 

Oczywiście nie mówię, że teraz zawsze wszystko jest po mojemu. To jest proces (który pewnie nigdy się nie kończy). Ale „im dalej w las”, tym bardziej działam na swoich zasadach.

Wiem czym lubię i chcę się zajmować, jaki jest mój klient idealny, w jaki sposób pracuję itd.

Czasami ceną za to jest utrata jakiegoś zlecenia. Ale zaakceptowałam to, że mój sposób pracy nie będzie wszystkim odpowiadał.

Nie mam też potrzeby porównywać się z innymi przedsiębiorcami. Wiem, że każdy jest w innej sytuacji, w innym momencie życia, ma inne wartości i priorytety życiowe. Więc działam po swojemu. 

Uczę się, kiedy czegoś konkretnego potrzebuję 

Och to jest bardzo ważny dla mnie punkt. Kiedy zaczynałam prowadzić własną firmę korzystałam z bardzo, ale to bardzo wielu szkoleń, indywidualnych konsultacji, kursów itd. Wydawało mi się, że absolutnie wszystko jest mi potrzebne.

Efekt był taki, że po pierwsze nie nadążałam z wdrażaniem wszystkiego w życie (a części nawet nie dawało się wdrożyć, bo było to kompletnie niedopasowane do profilu mojej firmy), wydawałam mnóstwo pieniędzy, na coś co było mi kompletnie niepotrzebne i tylko się frustrowałam, że mam coraz więcej obowiązków (bo dochodziły jeszcze te związane z przerabianiem rozlicznych kursów ;-)). 

Teraz staram się działać trochę inaczej.

Dopiero jeśli widzę, że potrzebuję się czegoś konkretnego dowiedzieć, to wówczas szukam adekwatnego szkolenia, materiałów itd.

Musiałam też odejść od przyzwyczajeń wzorowej uczennicy tzn., że grunt to mieć dobre notatki i porządnie się nauczyć. I zamiast suchych notatek staram się od razu wypisywać jak to zrealizować u siebie w praktyce. 

No i bardziej weryfikuję osoby od których zamierzam się czegoś nauczyć. Patrzę na ich rezultaty 😉 i sprawdzam, czy to może mieć zastosowanie u mnie. 

Nie da się łapać kilku srok za ogon 

Jestem z tych, które chciałaby od razu wszystko, najlepiej na raz. Mam mnóstwo pomysłów. Łatwo się zaplam do działania. Ale potem mam problem z realizacją, bo za dużo wkładam sobie na głowę. 

Prowadzenie własnej firmy nauczyło mnie, że to tak nie działa. Nie da się robić wszystkiego na raz, bo wszystko będzie po łebkach. Lepiej skupiać się na kolejnych krokach, skończyć jedno, zacząć kolejne.

To dla mnie wyzwanie. Wciąż się tego uczę i staram się hamować swoje zapędy.

Założyłam nawet specjalny notes, w którym notuję te wszystkie pomysły, plany i marzenia. Kiedy są spisane i spokojnie czekają na swoją kolej, ja też jestem spokojniejsza i zamiast rozmyślać, czego nie dałam rady zrealizować skupiam się na tym, co jest aktualnie możliwe do zrobienia. 

Firma jest po to, aby zarabiała 

Wiem z rozmów z wami, że sporo kobiet za nisko wycenia swoja pracę. Ja sama na początku prowadzenia własnej firmy miałam olbrzymi problem z dobrym wycenianiem swoich usług, a nierzadko w ogóle z braniem pieniędzy za swoją pracę! Czułam się zobowiązana pomagać, pomagać i jeszcze raz pomagać.

Potrafiłam w ramach jednorazowej porady, doradzać komuś przez następne pół roku (bo głupio mi było powiedzieć, że dalsze usługi są już osobno płatne). Głupio mi było przypomnieć o płatności zaległej faktury (zwłaszcza znajomym…). Nieterminowe płatności to prawdziwa zmora chyba każdego przedsiębiorcy. 

Efekt był taki, że harowałam ponad siły, a efekty finansowe – cóż rzec – były dość mizerne. 

Pamiętam, jak kiedyś wysłuchałam podcastu Oli Budzyńskiej na temat negocjowania swoich stawek i wyceniania swojej pracy. To diametralnie zmieniło moje podejście do wyceniania swoich usług. W ogóle do mówienia o pieniądzach, do przypominania o płatnościach itd. 

I znowu, nadal to nie jest bułka z masłem, ale już akceptuję to, że cena moich usług i sposoby rozliczenia nie wszystkim odpowiadają.

Jestem specjalistką w swojej dziedzinie i tak wyceniam swoją pracę. Otwarcie mówię o tym, ile kosztuje moja pomoc. I nie współpracuję z firmami, które notorycznie zalegają z płatnościami. 

Myślę, że dopóki są klienci, którzy chcą ze mną pracować i którzy chcą mi za moją pracę zapłacić, to znaczy, że to jest ok ☺ 

Nie wszystko złoto, co się świeci 

Powyżej napisałam już o porównywaniu się. Ale poświęcę temu osobny punkt, w kontekście finansów firmy.

Przez te 2 lata prowadzenia Law First nauczyłam się, że nie wszystkie firmy, które wyglądają na bardzo dochodowe faktycznie zarabiają. Osoby, które mają wielkie zasięgi w mediach społecznościowych, nie zawsze mają takie same sukcesy, jeśli chodzi o finanse.

Lajki nie zawsze świadczą o zarobkach.

Byłam nie raz bardzo zdziwiona, że firmy, które obserwuję i podziwiam w rzeczywistości ledwo przędą i nie mają nawet na ZUS, nie mówiąc o przysłowiowych wacikach.

Dlatego teraz już nie zajmuję się myśleniem, jak inni mają super. Robię swoje i koncentruję się na swojej działalności. 

Czasami warto zmienić obrany szlak 

Last but not least. A w zasadzie chyba najważniejsze. Gdy zaczynałam prowadzić Law First miałam jakąś wizję, tego co będę robić.

I o ile jestem pewna, że warto być wierną swoim ideałom i prowadzić firmę zgodnie ze swoimi wartościami, priorytetami życiowymi itd. to jednak warto moim zdaniem dać sobie prawo do odpuszczenia i pewnej zmiany kierunku.

Kiedy?

Na przykład, gdy okazuje się, że to co robimy nas nie satysfakcjonuje. Albo nie ma na nasze usługi lub produkty klientów, bo potrzeby rynku są inne. Albo kiedy pojawia się jakaś okazja do działania w trochę innym kierunku. 

Przez te dwa lata zmieniałam się ja, zmienia się moja firma, zmieniają się moje klientki. I ja za tym podążam. Czym to wszystko się skończy?

Dziś tego nie wiem. Wszystko jest możliwe. I to jest chyba jedna z najfajniejszych rzeczy w prowadzeniu własnej firmy. 

Mam nadzieję, że ten wpis był dla ciebie pomocny. Jeżeli masz pytania odnośnie swojej sytuacji w pracy to zapraszam cię na indywidualną konsultację.

A ja jak zawsze życzę ci powodzenia na twojej drodze zawodowej!

Irena

Fot. Moje – Olga Gajocha, Notatnik na pomysły – ja ☺ 

Jeżeli chcesz skorzystać z pomocy prawnej, zapraszam Cię do kontaktu:

tel.: +48 664 769 349e-mail: kontakt@kobietawpracy.pl

Niedawno na blogu mogłaś przeczytać o tym, na co warto zwrócić uwagę, jeśli zakładasz własną firmę, w sytuacji, gdy wcześniej pracowałaś na etacie. Dla mnie była to kolosalna zmiana… Ciekawa jestem jakie ty masz o tym zdanie? Czy patrzysz na to jak na radykalną zmianę, czy dla Ciebie to bułka z masłem 😉 

Kolejna sprawa, która według mnie zdecydowanie różni pracę na etacie od prowadzenia własnej firmy to …. chorowanie. 

Ponieważ jest to temat, który w zasadzie non stop przewija się w pytaniach moich klientek i klientów, dziś kilka słów właśnie na temat – potocznie zwanego – chorobowego na działalności.

Przedsiębiorca na chorobowym. Czyli co wolno, a czego ci nie wolno robić, jeśli prowadzisz własną firmę i chorujesz. 

Chorobowe na dzialanosci gospodarczej - pan przyjmujacy szczepionkę

Zasiłek chorobowy tylko, jeśli płacisz składki 

Jeśli prowadzisz własną firmę i zachorujesz, to zasiłek chorobowy dostaniesz tylko wtedy, gdy opłacałaś składki na ubezpieczenie chorobowe. Nie są one obowiązkowe, wybór należy do ciebie.

Jeśli nie opłacałaś składek na ubezpieczenie chorobowe to po prostu w ogóle nie będziesz mieć prawa do zasiłku chorobowego. 

Wykonywanie działalności w czasie
pobierania zasiłku chorobowego 

Załóżmy jednak, że składki opłacałaś. Jesteś chora i myślisz o tym, aby skorzystać z zasiłku chorobowego. Jeśli jednak prowadzisz jednoosobową działalność gospodarczą, to musisz dobrze przemyśleć, czy ci się to w ogóle opłaca. 

Dlaczego?

Ponieważ pobierając zasiłek chorobowy nie możesz wykonywać swojej działalności. 

Bardzo często o to pytacie. Przecież w dzisiejszych czasach wiele można załatwić przez Internet, nawet leżąc w łóżku. Tymczasem stanowisko ZUS jest dość jednoznaczne. 

Co zatem możesz robić jako
chory przedsiębiorca

Nie mam tutaj dobrych wieści. Możesz robić bardzo, bardzo niewiele. 

Zgodnie z art. 17 ust. 1 ustawy o świadczeniach pieniężnych z ubezpieczenia społecznego w razie choroby i macierzyństwa (tzw. ustawy zasiłkowej): 

Ubezpieczony wykonujący w okresie orzeczonej niezdolności do pracy pracę zarobkową lub wykorzystujący zwolnienie od pracy w sposób niezgodny z celem tego zwolnienia traci prawo do zasiłku chorobowego za cały okres tego zwolnienia.

Problemy przedsiębiorców biorą się z bardzo szerokiego rozumienia pojęcia praca zarobkowa. 

Taka pracą, która spowoduje utratę prawa do zasiłku, są przede wszystkim czynności wykonywane przez ciebie osobiście w ramach prowadzonej działalności. Czyli robienie tego, co obejmuje po prostu zakres działalności twojej firmy. 

Jeśli jesteś fotografem będzie to między innymi robienie sesji zdjęciowych. Jeśli jesteś fryzjerką to obcinanie i farbowanie klientów. Jeśli działasz w Internecie – będą to wszystkie czynności Internetowe np. prowadzenie webinariów, publikacje na blogu, publikacje w social mediach itd. 

Ale uwaga, to nie wszystko! 

Za pracę zarobkową uważa się nie tylko samo wykonywanie przez ciebie twojej pracy, ale też czynności związane z prowadzeniem przez ciebie firmy.

To z kolei obejmuje obsługę klientów, zamawianie materiałów, wydawanie towarów, zarządzanie pracownikami (jeśli ich masz) i tak dalej …

Jedyny wyjątek to pewne czynności formalne, które są niezbędne do przetrwania firmy. Na przykład podpisanie faktur – ale już nie ich przygotowanie! 

Co, jeśli pracujesz w firmie podczas choroby? 

Jeśli ZUS skontroluje cię i w wyniku takiej kontroli stwierdzi, że wykonujesz pracę zarobkową to pozbawi cię prawa do zasiłku za cały okres kontrolowanego zwolnienia. W takiej sytuacji ZUS wydaje decyzję w braku prawa do zasiłku chorobowego. 

Co ważne, decyzja będzie dotyczyć całego okresu danego zwolnienia lekarskiego. Nawet jeśli stwierdzi wykonywanie przez ciebie pracy tylko jednego, na przykład, ostatniego dnia zwolnienia … Nie ma tu litości. 

Dla ZUS nie ma przy tym żadnego znaczenia czy wykonywanie przez ciebie pracy mogło wpłynąć na twój stan zdrowia czy nie. 

Od decyzji ZUS przysługuje ci prawo odwołania do sądu. 

Co z tym fantem zrobić? 

Jeżeli chorobowe na działalności właśnie Ciebie dotyczy to… no cóż, nie masz wielkiego pola manewru. Jeśli nie chcesz rezygnować z pobierania zasiłku chorobowego, to w zasadzie musisz powierzyć prowadzenie firmy na czas swojej choroby komuś innemu. 

Mam nadzieję, że ten wpis był dla ciebie pomocny. Jeżeli masz pytania odnośnie swojej sytuacji w pracy to zapraszam cię na indywidualną konsultację.

A ja jak zawsze życzę ci powodzenia na twojej drodze zawodowej!

Irena

Zdjęcie: National Cancer Institute on Unsplash

Jeżeli chcesz skorzystać z pomocy prawnej, zapraszam Cię do kontaktu:

tel.: +48 664 769 349e-mail: kontakt@kobietawpracy.pl

Dzień dobry! Dzisiaj przygotowałam dla ciebie wpis, inny niż większość tekstów na tym blogu. Nie będzie tylko o prawie. Będzie o założeniu własnej firmy w sytuacji, gdy do tej pory pracowałaś na etacie – czyli firma po etacie.

Wpis na ten temat dość dawno chodził mi po głowie. Często słyszę od klientek wiele pytań dotyczących planowanego biznesu, które wykraczają poza tematykę czysto prawną.

Wtedy przypominam sobie jak to było, gdy sama myślałam o założeniu własnej firmy. Ile miałam wtedy pytań w głowie, co mnie martwiło, zastanawiało itd.

A przecież jestem prawniczką, teoretycznie zatem było mi łatwiej, he he!

I po myślałam, że mogę podzielić się z tobą moimi doświadczeniami, bo patrzę na tę tematykę zarówno z perspektywy radcy prawnego jak i babki, która tę drogę sama przeszła.

Własna firma po etacie - przedsiębiorca Irena Pacholewska-Urgacz

Własna firma po etacie to szkoła życia

No właśnie. Własna firma po etacie. Brzmi jak „życie po życiu”.

I chyba trochę tak jest.

Bo prowadzenie swojej firmy to KOMPLETNIE coś innego niż praca na etacie. Kiedyś gdzieś usłyszałam, że założenie własnej firmy po pracy w korporacji to trochę jak skok na główkę do basenu, gdy do tej pory wyłącznie czytało się podręczniki o tym, jak nauczyć się pływać.

I ja się z tym zgadzam. 

Sama pracując w dużych kancelariach od zawsze miałam swoją asystentkę, studenta prawa lub aplikanta do pomocy, kogoś kto naprawił mi drukarkę, załatwił bilet na delegację (pozdrawiam super Panią Olgę, z którą kupiłyśmy bilet na konferencję w Trewirze na inny miesiąc, niż ten w którym miała być konferencja 🙂 ha ha!) i jeszcze posprzątał moje biureczko.

Nie wspominam o promocji, marketingu, sprawach księgowych itd.

Od tego wszystkiego był zawsze KTOŚ, a ja miałam „tylko” porządnie zrobić robotę merytoryczną.  

DIY, czyli zrób sama

Zakładając własną firmę wszystko, co powyżej musiałam robić sama. Nie mam rodziców przedsiębiorców, nigdy wcześniej nie uczyłam się biznesu na żywym organizmie.

No i co? 

Przeżyłam, moja firma nadal działa, a nawet się rozwija. A ja mam kolejne pomysły biznesowe 😉

Czy było łatwo?

Nieeeeee!

Jeśli myślisz, że własna firma to sam cud miód i orzeszki to muszę cię zmartwić. O plusach i minusach prowadzenia własnej firmy pisałam już kilka razy i pewno jeszcze nie raz napiszę.

Ale czy było warto?

Taaaaak.

To znaczy hmmm …. pewnie będę mogła to ocenić tak za 50 lat 😉 Ale teraz uważam, że tak, tak i jeszcze raz tak! 

Dziś skupię się jednak na tym, na co według mnie warto zwrócić uwagę planując założenie własnej firmy po pracy na etacie.

No to jazda!

Własna firma po etacie, czyli co warto widzieć planując rezygnację z umowy o pracę i założenie własnego biznesu.

Zapraszam cię serdecznie do lektury. 

1.
Pomysł jest ważny, ale działanie jest jeszcze ważniejsze.
I najlepiej małymi krokami. 

Na początku moja rada kompletnie nieprawnicza, ale wynikająca z mojego własnego doświadczenia. Sam pomysł na biznes jest, rzecz jasna, bardzo ważny. Warto mieć również dobry biznesplan. Warto skonsultować swoje opcje ze specjalistami (zobacz punkt 3).

Ale wiesz co według mnie jest kluczowe?

Działanie. 

Sama zazwyczaj mam dużo świetnych pomysłów, tylko potem gorzej jest z ich wprowadzaniem w życie 😉 Ale przecież znam osoby, które latami budują w swoich głowach idealne biznesy, ale nigdy nie decydują się na podjęcie działania.

A czas mija. Pomysł łapie ktoś inny, rzeczywistość rynkowa się zmienia, okazja mija i nic z tego nie wychodzi.

I tak w koło. 

Więc moja rada dla samej siebie i dla ciebie jest taka, że zamiast rozmyślać latami, czy warto – zacznij po prostu, sprawdź się.

I tak wszystkiego z góry nie da się przewidzieć. I tak potem życie weryfikuje tak wiele planów i pomysłów, ale moim zdaniem najlepiej sprawdzać to w praktyce i wprowadzać konieczne poprawki. 

Można przecież zacząć od małych kroków, nikt nie każe ci od razu inwestować milionów.

Poczytaj o działalności nierejestrowanej (pisałam o tym tutaj). Możesz też zacząć od założenia firmy jeszcze, gdy np. jesteś na macierzyńskim (napiszę o tym innym razem).

W każdym moim zdaniem razie warto po prostu działać. 

2.
Szukanie dofinansowania dla swojego biznesu. 

Jeśli myślisz o założeniu własnej firmy warto mieć jakieś zaplecze finansowe, a także poszukać dofinansowania. 

Bardzo często takie dodatkowe wsparcie jest oferowane na przykład przez urzędy pracy, fundusze europejskie, norweskie czy PARP.

Zawsze jednak dokładnie czytaj warunki dofinansowania. Często, aby uzyskać dotację musisz zarejestrować się choćby na krótki czas jako osoba bezrobotna. Czasami również zlecenie jest wykluczone. Czasami będziesz potrzebować spełnić inne warunki. 

Pamiętaj jednak, że nie warto liczyć, że tylko z samej dotacji utrzymasz firmę. Myślę, że warto to potraktować jako dodatek na początek, ale już od początku działać (czyli wracamy do punktu pierwszego ;-). 

Bo na przykład, jeśli planujesz założyć firmę fotograficzną i robić sesję brzuszkowe oraz noworodkowe, to zakładam, że sam dobry sprzęt i jakieś kursy na początek pochłoną dobre kilkadziesiąt tysięcy (czyli pewnie całą dotację, jeśli  uda się ją zdobyć).

A co z utrzymaniem siebie i firmy przez około najbliższe dwa lata? Bo prawda jest taka, że w większości przypadków te dwa lata to głównie dokładanie do interes,  z jakimś tam naddatkiem, ale raczej nie kokosy…

Fotografia którą dałam jako przykład to biznes bardzo sezonowy, możesz mieć miesiące, gdy nie będziesz miała, kiedy zjeść, ale i całe miesiące kompletnej posuchy.

Warto się zatem zabezpieczyć. 

3.
Korzystanie ze wsparcia profesjonalistów  

Zanim podejmiesz decyzję o rzuceniu etatu i założeniu własnej firmy skonsultuj się proszę z prawnikiem (i to wcale nie musze być ja 😉 i księgową.

Ja byłam u księgowej na wiele miesięcy zanim założyłam własną firmę i nie tylko ustaliłam zasady współpracy, ale również dowiedziałam się, na co powinnam zwrócić uwagę, jak będę się rozliczać. Ba, księgowa dała mi wskazówki nawet co do tego w jakim dniu miesiąca najkorzystniej będzie zarejestrować moją firmę.

Tak, nawet takie rzeczy mają znaczenie. 

Według mnie to bardzo ważne, żeby wiedzieć mniej więcej jakie będziesz mieć obciążenia finansowe, jakich formalności musisz dopełnić zakładając własny biznes. Chociażby w przypadku wspomnianej fotografii – warto z góry przeanalizować czy będziesz porwadzić firmę stale, czy będziesz zawieszać działalność, jak to wpłynie na twoje obowiązki i prawa związane z ZUS. I tak dalej. 

Zdecydowanie jestem zwolenniczką podejścia, że lepiej zapobiegać niż leczyć. Tymczasem przykro mi to pisać, ale mam taką obserwację, że bardzo wielu przedsiębiorców działa dopiero wtedy, gdy się pali. Jak się coś „wysypie”.

A przecież wielu (ba, większości) problemów, stresów i wydatków można uniknąć przygotowując właściwe rozwiązania z wyprzedzeniem. 

4.
Podatki 

Pamiętaj, że jeśli wcześniej pracowałaś na etacie to zaliczki na podatek płacił za ciebie twój pracodawca. Teraz będziesz to robić sama. Jeśli założysz jednoosobową działalność gospodarczą to na pewno będzie dotyczyć cię podatek dochodowy (PIT), a w niektórych przypadkach również VAT. 

Pamiętaj również, że jeśli zakładasz własną firmę, ale zamierzasz nadal współpracować ze swoim dotychczasowym pracodawcą, to nie będziesz mogła skorzystać z podatku liniowego w pierwszym roku podatkowym funkcjonowania twojej firmy.

W takiej sytuacji musisz rozliczać się na zasadach ogólnych (to znaczy według skali). 

Natomiast niekoniecznie będzie to minusem. Czasami skala może i tak okazać się dla ciebie korzystniejsza (bo na przykład możesz rozliczać się wspólnie z małżonkiem). 

Moim zdaniem warto tu zrobić sobie symulację, pogadać z księgową (ha, no właśnie) i na tej podstawie podjąć decyzję. 

5.
ZUS

Kolejny obowiązek, który będzie cię dotyczy po założeniu własnej firmy to konieczność samodzielnego opłacania składek do ZUS. Wysokość i rodzaj składek znowu będą zależeć od kilku czynników.  

Jeśli na przykład wcześniej nie prowadziłaś firmy to zapewne będziesz mogła skorzystać z wielu ulg i preferencji np. przez pierwsze pół roku płacić tylko składkę na ubezpieczenie zdrowotne, a potem przez kolejne 24 miesiące korzystać z tzw. małego ZUSu.

Potem będziesz musiała zadecydować czy płacić pełny ZUS czy, jeśli będzie to możliwe, korzystać ze składek prewencyjnych tzw. małego ZUSu plus. 

Ale uwaga. Podobnie jak w przypadku podatków – jeśli będziesz wystawiać faktury na rzecz firmy, w której pracowałaś wcześniej na etacie – nie będziesz mogła skorzystać ze składek preferencyjnych. 

Jak widzisz o kwestiach podatków i ZUS piszę dość ogólnie, ponieważ powinnaś ZAWSZE zweryfikować swoją sytuację indywidualnie. Naprawdę, to że koleżanka robi tak, a nie inaczej, jeszcze o niczym nie świadczy. 

No to chyba tyle.

6.

Last but not least.

Aha, coś jeszcze… Zakładając swoją firmę warto mieć wokół siebie jakieś osoby, które będą dla ciebie wsparciem. I nie zawsze będą to najbliżsi ha ha. Często przychodzą do mnie klientki, które cała rodzina odwodzi od pomysłu założenia firmy, martwią się, że nie podoła i podcinają jej skrzydła.

Dlatego poszukaj innych przedsiębiorczych kobiet, które będą dobrze rozumieć twoją sytuację. Ja swego czasu spotykałam się w klubach biznesowych dla kobiet czy korzystałam ze wsparcia grupy mastermind.

Teraz co prawda nie uczestniczę w nich regularnie, ale wiem, że mam wokół siebie grono zaufanych, super babeczek, do których zawsze mogę zadzwonić i poradzić się w kwestiach biznesowych (i nie tylko).  

***

Mam nadzieję, że ten wpis był dla ciebie pomocny. Jeżeli masz pytania odnośnie swojej sytuacji w pracy to zapraszam cię na indywidualną konsultację. 

A ja jak zawsze życzę ci powodzenia na twojej drodze zawodowej! 

Irena 

Jeżeli chcesz skorzystać z pomocy prawnej, zapraszam Cię do kontaktu:

tel.: +48 664 769 349e-mail: kontakt@kobietawpracy.pl

Etat a samozatrudnienie. Czyli etat czy działalność: co wybrać? 

Która z form współpracy jest bardziej korzystna dla Ciebie? A może któraś z nich jest bardziej ryzykowna i kiedy?

Niedawno mogłaś przeczytać na blogu o różnicach pomiędzy umową o dzieło a umową zlecenia, czy też umową o pracę. Jeśli interesuje Cię ten temat to koniecznie zajrzyj TUTAJ.

Dzisiaj trochę podobny temat.

Etat czy samozatrudnienie - co wybrac

Etat czy samozatrudnienie

Czy możesz dowolnie wybrać podstawę swojej współpracy z pracodawcą? Czy to, czy pracujesz na etacie czy w ramach tak zwanego samozatrudnienia, czyli B2B, to zawsze kwestia tylko i wyłącznie dogadania się z pracodawcą? 

Swojego czasu głośno było o planach wprowadzenia tzw. „testu przedsiębiorcy”. W dużym skrócie chodziło o wprowadzenie mechanizmu weryfikacji, czy ktoś jest prawdziwym przedsiębiorcą, czy też jednak nie. Więcej na ten temat możesz przeczytać w tym wpisie.

Plany wprowadzenia testu przedsiębiorcy ostatecznie na razie nie weszły w życie.

Czy to jednak oznacza, że ty i twój pracodawca macie w tym całkowitą dowolność jakiego rodzaju umowę wybrać? Nie, nie i jeszcze raz nie  

Być może to, co za chwilę przeczytasz, nie spodoba ci się. Kiedy czasem mówię moim klientom (zarówno pracownikom jak i pracodawcom), że zawarcie umowy cywilnoprawnej na zasadzie B2B nie zawsze jest prawnie dopuszczalne i bezpieczne, często spotykam się ze zdziwieniem i słowami „ale przecież wszyscy tak robią i jest ok”. 

Samozatrudnienie nie zawsze jest
bezpiecznym rozwiązaniem

Ale po pierwsze to, że „wszyscy” coś jakoś robią wcale nie znaczy, że to jest prawnie bezpieczne rozwiązanie. Czasami na przykład taka praktyka jest bezpieczna tylko do czasu, bo potem zmienia się interpretacja przepisów przez organy.

Na przykład, tak jak mogłaś przeczytać tutaj jeszcze nie tak dawno „wszyscy” powszechnie stosowali umowy o dzieło. Teraz ZUS masowo kwestionuje zasadność stosowania umów o dzieło.

W konsekwencji wielu przedsiębiorców zostaje zobowiązanych do zapłaty zaległych składek na ZUS za 5 lat do tyłu i to razem z odsetkami.

Ufff….

Myślę, że zdajesz sobie sprawę, że przy większej ilości pracowników, kwoty mogą być naprawdę zatrważające. Co więcej, w niektórych przypadkach pracodawca może mieć do swoich pracowników roszczenie o zwrot części zapłaconych ZUSOWI zaległych składek.

Więc to nie tylko temat pracodawcy.

Ciebie również mogą doścignąć
konsekwencje finansowe

Czasami poszczególne sytuacje różnią się detalami, które dla ciebie mogą wydawać się nieistotne, ale z prawnego punktu widzenia mają kolosalne znaczenie.

Dlatego – uwaga! – to co się sprawdzi u kogoś, może nie sprawdzić się w twoim przypadku. 

A tak jak wspomniałam, konsekwencje stosowania samozatrudnienia, kiedy nie ma ku temu podstaw, mogą być bolesne zarówno dla Twojego pracodawcy jak i ciebie. 

Kiedy wybór samozatrudnienia, czyli umowy
B2B, będzie właściwy i bezpieczny? 

Wówczas, gdy dana relacja biznesowa nie nosi cech stosunku pracy ☺ Brzmi poważnie, a co konkretnie to oznacza? 

Kodeks pracy, a także orzecznictwo Sądu Najwyższego, dają wiele wskazówek na temat tego, co jest stosunkiem pracy.

Przepisy kodeksu pracy mówią, że:

Przez nawiązanie stosunku pracy pracownik zobowiązuje się do wykonywania pracy określonego rodzaju na rzecz pracodawcy i pod jego kierownictwem oraz w miejscu i czasie wyznaczonym przez pracodawcę, a pracodawca – do zatrudniania pracownika za wynagrodzeniem.

Uwaga! Nie można zastąpić umowy o pracę umową cywilnoprawną przy zachowaniu warunków wykonywania pracy charakterystycznych dla stosunku pracy. Zawarcie w takim przypadku umowy cywilnoprawnej to wykroczenie pracodawcy. 

Cechy umowy o pracę 

Jak widzisz, kluczowymi cechami stosunku pracy są: podporządkowanie pracownika pracodawcy, a także ściśle określony czas i miejsce realizacji zadań przez pracownika. 

Przykład:

A zatem, jeśli masz obowiązek być w biurze na przykład od 8 do 16, codziennie podpisujesz listę obecności oraz po prostu wykonujesz polecenia swojego przełożonego, to wasza współpraca, w razie kontroli, z bardzo dużym prawdopodobieństwem zostanie uznana za pracę etatową. A nie za współpracę dwóch przedsiębiorców, czyli umowę B2B. 

Kolejna ważną cechą, która wskazuje na to, że powinniśmy wybrać umowę o pracę jest jej osobisty charakter. Czyli jeśli zadania możesz wykonać tylko Ty i jeśli masz gorszy dzień to nie możesz przysłać do roboty koleżanki, siostry, szwagra, to to wskazuje na stosunek pracy.

Natomiast jeśli ja, jako przedsiębiorca, podpisuję umowę z moim klientem, to zlecenie zasadniczo mogę wykonać ja, mój pracownik, mój substytut. Myślę, że ten dość wyraźnie fajnie pokazuje o co chodzi. 

Na to, czy faktycznie prowadzisz działalność będzie również wskazywać to, czy to ty ponosisz ryzyko gospodarcze prowadzonej działalności, czy odpowiadasz wobec innych osób za swoje działania. 

Jeśli cały sprzęt jest dostarczony przez twojego pracodawcę, on zajmuje się dostawami towarów, zdobyciem kontraktów, klientów itp. a ty masz za zadanie zrobić po prostu porządnie swoją zleconą robotę, to wygląda na to, że to jest stosunek pracy. 

Oczywiście elementów współpracy które mogę być analizowane w danej sprawie bywa więcej.

Kontroli może podlegać to czy jako przedsiębiorca masz więcej klientów niż tylko twój pracodawca, czy wystawiasz inne faktury, czy oferujesz na rynku swoje usługi samodzielnie, jaki jest zakres twoich usług itd. Czasami natomiast wystarczy, że jeden element jest na tyle istotny, że przesądza o kwalifikacji danej umowy jako umowy o pracę, a nie relacji B2B.

Ważna treść umowy i praktyka 

Pamiętaj proszę, że zgodnie z przepisami zatrudnienie w powyższych warunkach jest zatrudnieniem na podstawie stosunku pracy, bez względu na nazwę zawartej przez strony umowy. Czyli nie ważne jak nazwiesz swoją umowę.

Jeśli wykonujesz pracę w warunkach pracowniczych, to jest to stosunek pracy i kropka. 

Dlatego warto po pierwsze zadbać, by umowa była prawidłowo skonstruowana. To ona bowiem podlega kontroli jako pierwsza. Na przykład, jeśli w twoim kontrakcie B2B będzie napisane, że przysługuje ci 26 dni urlopu rocznie, to oczywiście samo to już wskazuje, że możemy mieć do czynienie ze stosunkiem pracy jedynie nieco zakamuflowanym. 

Musisz również pamiętać, że w razie kontroli, organy państwowe zweryfikują również to, jak współpraca wyglądała w praktyce. Czyli jak wyglądały okoliczności realizacji przez ciebie zadań. 

Czy w ogóle możliwy jest wybór innej
niż umowa o pracę podstawy współpracy? 

Tak jest to możliwe. Zgodnie z orzecznictwem Sądu Najwyższego umowę cywilnoprawną można wybrać, gdy cechy stosunku pracy nie sa przeważające. 

Kiedy tak będzie? Nie ma gotowej recepty. Każda sytuacja wymaga indywidualnej analizy.

A jakie sytuacje są szczególnie ryzykowne? 

Zdecydowanie ryzykowna jest sytuacja tzw. „przechodzenia na B2B”. O co chodzi? Już Ci tłumaczę…

Często mam do czynienia z taką sytuacją, gdy ktoś przez pewien czas był pracownikiem, czyli był zatrudniony na umowie o pracę, a teraz, z różnych względów, najczęściej finansowych, ma zamiar realizować te same zadania, u tego samego pracodawcy, na zasadzie samozatrudnienia.

Aaaa! Z mojego punktu widzenia to jest po prostu strzał w kolano. Albo w stopę. Albo w to i to. Skoro wcześniej stosunek pracy był właściwy i NIC SIĘ W ZAKRESIE ANI SPOSOBIE REALIZACJI ZADAŃ nie zmieniło, to znaczy, że współpraca nadal powinna być kontynuowana na podstawie umowy o pracę!

Kolejna ryzykowna sytuacja to na przykład taka, gdy kilku pracowników wykonuje zadania na podstawie umowy o pracę, a kilku innych realizuje te same zadania, w ten sam sposób, ale na podstawie B2B. Czyli w pokoju siedzi 4 informatyków, kolegów – dwóch wybrało umowę o pracę, a dwóch pracuje na podstawie B2B.  Ale wszyscy robią to samo, w taki sam sposób.

Analogicznie jak powyżej – jeśli coś się nadaje do realizacji na podstawie umowy o pracę, to znaczy, że ta podstawa prawna jest właściwa. Każda inna może być łatwo zakwestionowana np. przez ZUS. 

Pamiętaj, każda sytuacja, w której wahasz się jaka podstawę współpracy wybrać wymaga wnikliwej analizy, czy możliwe jest zastosowanie umowy B2B. 

***

Oblicz sobie: etat czy samozatrudnienie kalkulator

Zdjęcie: Brooke Cagle on Unsplash

Jeżeli chcesz skorzystać z pomocy prawnej, zapraszam Cię do kontaktu:

tel.: +48 664 769 349e-mail: kontakt@kobietawpracy.pl

Koronawirus, a obniżony zasiłek macierzyński

Irena Pacholewska-Urgacz13 września 2020Komentarze (0)

Jeśli czytasz mojego bloga to pewnie już dobrze wiesz, że zarówno pracownica w ciąży, jak i na urlopie macierzyńskim czy też rodzicielskim jest chroniona przed wypowiedzeniem umowy o pracę.

To oznacza, że jeśli jesteś w ciąży, albo na urlopie macierzyńskim lub rodzicielskim to poza pewnymi wyjątkowymi przypadkami nie możesz zostać zwolniona z pracy.

Więcej na ten temat możesz przeczytać tutaj.

zamknięcie przedszkola żłobka z powodu koronawirusa - covid 19

Zmiana Twojej pensji, jeśli jesteś w ciąży
lub na urlopie macierzyńskim 

Podobna zasada, ale już nie w każdym przypadku, dotyczy zmiany umowy o pracę, czyli tzw. wypowiedzenia zmieniającego. To znaczy, że:

jeśli jesteś jest w ciąży lub na urlopie macierzyńskim (albo rodzicielskim) to pracodawca zasadniczo nie można zmienić twoich warunków pracy i płacy, czyli po prostu nie może zmienić twojej umowy o pracę bez twojej zgody. Dotyczy to oczywiście między innymi obniżki twojego wynagrodzenia. 

Ochrona przed wypowiedzeniem zmieniającym jest jednak znacznie osłabiona, jeśli pracujesz w firmie, która zatrudnia więcej niż 20 osób. W takim przypadku pracodawca może zmienić warunki twojego zatrudnienia bez Twojej zgody (gdy zmiany te są dokonywane z przyczyn ciebie niedotyczących).

Ale, co ważne, jeśli pracodawca obniży twoje wynagrodzenie, to do końca okresu, którym korzystałabyś z ochrony przed zwolnieniem z pracy to przysługuje ci dodatek wyrównawczy.  

Mogłoby się wobec tego wydawać, że:

jeśli jesteś w ciąży na zwolnieniu chorobowym lub jesteś na urlopie macierzyńskim lub rodzicielskim, to poziom twojego wynagrodzenia (a konkretnie mówiąc twojego zasiłku chorobowego lub macierzyńskiego) jest bezpieczny i bez twojej zgody nie jest możliwa obniżka twojego wynagrodzenia. 

Tymczasem nie jest tak kolorowo, gdyż … 

… jeśli urodzisz dziecko w dobie koronawirusa, to musisz wiedzieć, że twój zasiłek macierzyński może być obniżony i to bez twojej zgody! 

Jak pewnie już wiesz, Tarcza Antykryzysowa wprowadziła możliwość obniżenia wymiaru czasu pracy maksymalnie do 80 %. Obniżenie wymiaru czasu pracy oczywiście pociągało za sobą obniżkę wynagrodzenia proporcjonalnie do obniżonego etatu. 

Obniżka wymiaru czasu pracy, a w konsekwencji wynagrodzenia, mogła zostać wprowadzona na podstawie porozumienia pracodawcy ze związkami zawodowymi lub przedstawicielami pracowników. Nie była tu potrzeba zgoda poszczególnych pracowników. 

Koronawirus, a obniżony zasiłek macierzyński 

Wiele kobiet, które były na zwolnieniach lekarskich i urodziły dzieci w trakcie trwania okresu obniżonego etatu dostało znacznie niższy zasiłek macierzyński, niż się spodziewały. Miałam sporo klientek, które tego doświadczyły.

Pewnie zapytasz:

Ale jak to? Czy to w ogóle możliwe, skoro się na to nie zgodziły?

Niestety zmartwię cię, ale tak,
obniżony zasiłek macierzyński jest możliwy

Możliwość obniżenia zasiłku macierzyńskiego wynika z przepisów ustawy o świadczeniach pieniężnych z ubezpieczenia społecznego w razie choroby i macierzyństwa, czyli tzw. ustawy zasiłkowej. 

Zawiera ona dwa przepisy, które są tutaj kluczowe. 

Pierwszy z nich to przepis, który mówi o tym, że:

W razie zmiany umowy o pracę lub innego aktu, na podstawie którego powstał stosunek pracy, polegającej na zmianie wymiaru czasu pracy, podstawę wymiaru zasiłku chorobowego stanowi wynagrodzenie ustalone dla nowego wymiaru czasu pracy, jeżeli zmiana ta nastąpiła w miesiącu, w którym powstała niezdolność do pracy, lub w miesiącach, o których mowa w art. 36. (czyli 12 miesięcach kalendarzowych poprzedzających miesiąc, w którym powstała niezdolność do pracy).

To jest art. 40 ustawy zasiłkowej. 

Drugi niezwykle ważny przepis to z kolei art.43 ustawy zasiłkowej. Zgodnie z nim:

podstawy wymiaru zasiłku nie ustala się na nowo, jeżeli między okresami pobierania zasiłków zarówno tego samego rodzaju, jak i innego rodzaju nie było przerwy albo przerwa była krótsza niż 3 miesiące kalendarzowe. 

Mogłoby się zatem wydawać, że jeśli pomiędzy poszczególnymi zasiłkami nie było przerwy co najmniej 3 miesięcznej, to nie ma podstaw do obniżenia zasiłku. 

Ale ZUS od dawna w takich przypadkach stosuje art. 40 ustawy zasiłkowej. I jeśli pomiędzy poszczególnymi okresami pobierania zasiłków ma miejsce zmiana wymiaru czasu pracy to zdaniem ZUS podstawę wymiaru powinno obliczać się na nowo, nawet jeśli przerwa pomiędzy okresami podbierania zasiłków była krótsza niż 3 miesiące. Tej wykładni trzyma się również bardzo wielu pracodawców. 

Przykład:

Od 1 maja w firmie obniżono wymiar czas pracy do 0,8 etatu i proporcjonalnie obniżono wynagrodzenia (na okres 3 miesięcy). Pracownica przebywała na zwolnieniu lekarskim od 1 kwietnia 2020 r. do dnia porodu. Jeśli urodziła dziecko 15 lipca to jej zasiłek macierzyński został najprawdopodobniej obliczony biorąc pod uwagę nowy poziom wynagrodzenia, pomimo tego, że przerwa pomiędzy zasiłkiem chorobowym a macierzyńskim była krótsza niż 3 miesiące. 

Czy jest na to jakiś sposób? 

Obniżony zasiłek macierzysńki to może być bardzo bolesna sytuacja. Czy można coś z tym zrobić? 

Jednym ze sposobów jest wnioskowanie do pracodawcy, aby wyłączył kobiety ciężarne z grona pracowników objętych wspomnianymi porozumieniami. 

Kolejnym sposobem jest droga sądowa dochodzenia swoich praw, aczkolwiek zazwyczaj jest ona w dość długa i wyboista, a w tym przypadku skutek jest bardzo niepewny.

Istnieją pojedyncze wyroki mówiące o tym, że w takim przypadku powinien znaleźć zastosowanie art. 43 ustawy zasiłkowej, ale istniej również całkowicie odmienna wykładnia, zgoda ze stanowiskiem ZUS. Pamiętaj, że wyroki wydane w innych sprawach nie będą wiązać sądu w twojej sprawie, i będzie on orzekał biorąc pod uwagę tę konkretną sytuację. 

Innym sposobem na zwiększenie środków w związku z urodzeniem dziecka może być podzielenie się opieką nad dzieckiem z jego tatą. Jeśli bowiem u ojca dziecka nie wprowadzono zmniejszonego etatu, to może okazać się, że jego zasiłek będzie o wiele wyższy niż twój. W każdym przypadku warto dokładnie przeanalizować dostępne opcje. 

Mam nadzieję, że ten wpis był dla ciebie pomocny. Jeżeli masz pytania odnośnie swojej sytuacji w pracy to zapraszam cię na indywidualną konsultację. 

A ja jak zawsze życzę ci powodzenia na twojej drodze zawodowej! 

Irena 

Jeżeli chcesz skorzystać z pomocy prawnej, zapraszam Cię do kontaktu:

tel.: +48 664 769 349e-mail: kontakt@kobietawpracy.pl