Irena Pacholewska-Urgacz

radca prawny ds. ZUS

Jestem radcą prawnym, specjalizuję się w sprawach ZUS i prawie pracy. Propaguje wiedzę na temat prawnych aspektów kobiecej kariery i przedsiębiorczości. Piszę o inspirujących kobietach.
[Więcej >>>]

Umów konsultację prawną

Praca przy komputerze w ciąży

Irena Pacholewska-Urgacz29 listopada 20182 komentarze

Bardzo wiele czasu spędzam przed ekranem komputera. Wieczorami moje oczy dają mi znać zaczerwienieniem i pieczeniem. W związku z tym ostatnio postanowiłam ograniczyć korzystanie z wszelkich ekranów.

Telewizję oglądam wyłącznie sporadycznie, a komputera i telefonu postanowiłam nie używać po godzinie 19 (choć oczywiście nie zawsze jest to wykonalne). Zupełnie jednak wyeliminować ekranów ze swojego życia nie mogę. W końcu praca prawnika to komunikacja z Klientami i w dużej mierze pisanie, pisanie, pisanie 😉 

Praca przy komputerze w ciąży

Ale przy okazji pomyślałam, że napiszę Ci o tym jak wygląda sytuacja kobiet w ciąży, które mają pracę biurową i muszą pracować przy komputerze. 

Kiedyś obowiązywała zasada, że ciężarna nie mogła pracować przy monitorze ekranowym dłużej niż 4 godziny. Pracodawca w pozostałym czasie miał obowiązek zapewnić jej inną pracę, a jeśli nie mógł to miał obowiązek zapłacić jej normalne wynagrodzenie pomimo, że pracowała jedynie 4 godziny. 

Od 1 maja 2017 r. obowiązują przepisy zgodnie z którymi, kobieta w ciąży nie może pracować przy monitorze ekranowym (czyli między innymi komputerze, bo monitory ekranowe to nie tylko komputery) łącznie więcej niż 8 godzin na dobę, przy czym czas spędzony przy obsłudze monitora ekranowego nie może jednorazowo przekraczać 50 minut, po którym to czasie powinna nastąpić co najmniej 10-minutowa przerwa, wliczana do czasu pracy. 

Zmiany te podyktowane były kilkoma przyczynami. Po pierwsze, podniosła się jakość sprzętu komputerowego, który nie emituje już tak szkodliwego promieniowania, jak kiedyś.  A po drugie, zdaniem Centralnego Instytutu Ochrony Pracy, zmiany w przepisach nie oznaczają tak naprawdę pogorszenia warunków pracy kobiet, gdyż wprowadzenie częstszych przerw lepiej wpływa na zmniejszenie obciążeń układu mięśniowo-szkieletowego (podczas pracy przy monitorze) niż skracanie całej dniówki. 

Tak to wygląda w teorii. A jak wygląda praktyka?

Z mojego doświadczenia wynika, że nie zawsze da się faktycznie zrobić 10 minut przerwy co godzinę. Trzeba jednak pamiętać, że te kwestie mogą być kontrolowane przez Państwową Inspekcję Pracy i w razie nierespektowania praw ciężarnych, pracodawca może ponosić odpowiedzialność wykroczeniową. 

A jakie są Wasze doświadczenia w tym zakresie? Czy pracując przy komputerze w ciąży macie lub miałyście możliwość robić sobie przerwy? Jestem ciekawa Waszych spostrzeżeń.

*****

Poczytaj więcej:

***

Zdjęcie: Andrew Neel

Wyobraź sobie, że rozmawiasz z koleżanką, która niedawno poroniła. Jest załamana. Próbujesz ją jakoś wesprzeć, ale widzisz, że jest w bardzo złym stanie psychicznym i pewnie przydałoby się jej parę tygodni wolnego, aby choć trochę dojść do siebie. W szpitalu jednak dowiedziała się, że z uwagi na to, że straciła dziecko na bardzo wczesnym etapie ciąży przysługuje jej tylko kilka dni zwolnienia.  

Co w takiej sytuacji mówi prawo? Jak to wygląda? 

Zgodnie z kodeksem pracy, w razie urodzenia martwego dziecka lub zgonu dziecka przed upływem 8 tygodni życia, pracownicy przysługuje urlop macierzyński w wymiarze 8 tygodni po porodzie, nie krócej jednak niż przez okres 7 dni od dnia zgonu dziecka. Kodeks pracy nie zawiera jednak definicji pojęcia martwego urodzenia, nie mówi też wprost nic o poronieniu. 

I tu zaczynają się wątpliwości…

Podstawą do udzielenia przez pracodawcę urlopu macierzyńskiego i wypłaty zasiłku macierzyńskiego w przypadku utraty dziecka w ciąży jest skrócony odpis aktu urodzenia z adnotacją, że dziecko urodziło się martwe. Aby taki akt urodzenia został wydany konieczne jest sporządzenie przez placówkę służby zdrowia tzw. karty martwego urodzenia. Jeśli jednak nie zostanie ustalona płeć dziecka, to placówka nie sporządzi karty martwego urodzenia i nie będzie możliwe sporządzenie aktu urodzenia. W niektórych przypadkach lekarze nie wystawiają karty martwego urodzenia ze względu na brak możliwości ustalenia płci dziecka

Dodatkowo sprawę komplikuje to, że przepisy dotyczące dokumentacji medycznej różnicują pojęcia poronienia i martwego urodzenia. Zgodnie z nimi poronieniem określa się utratę dziecka przed upływem 22 tygodnia ciąży, zaś martwym urodzeniem utratę po upływie 22 tygodnia ciąży. Czasami personel medyczny powołując się na zróżnicowanie definicji poronienia i martwego urodzenia odmawia wydania karty martwego urodzenia, w sytuacji, gdy doszło do utraty dziecka przez zakończeniem 22 tygodnia ciąży. 

Korzystna interpretacja przepisów

W odpowiedzi na wątpliwości dotyczące prawa do urlopu macierzyńskiego po poronieniu Ministerstwo Pracy i Polityki Społecznej wydało interpretację przepisów kodeksu pracy w tym zakresie. Jest ona korzystna dla mam. W opinii Ministerstwa definicje poronienia i martwego urodzenia sformułowane na użytek przepisów dotyczących dokumentacji medycznej nie mają znaczenia dla celów skorzystania z uprawnień wynikających z kodeksu pracy. 

Jak w praktyce skorzystać z urlopu macierzyńskiego po poronieniu 

Po pierwsze, koniecznie poproś w szpitalu o wystawienie katy martwego urodzenia. Jeśli do poronienia doszło na bardzo wczesnym etapie ciąży i ustalenie płci dziecka przez lekarza nie jest możliwe, masz prawo wykonać badania genetyczne (na swój koszt). Szpital wystawi kartę martwego urodzenia po otrzymaniu wyników badań, określających płeć dziecka. 

Po wydaniu karty martwego urodzenia dziecka należy ją przekazać do USC. Na podstawie karty, urząd stanu cywilnego dokona rejestracji dziecka i wyda skrócony odpis aktu urodzenia z adnotacją o martwym urodzeniu.

Teraz możesz złożyć wniosek o urlop macierzyński do pracodawcy. Do wniosku należy załączyć akt urodzenia. Pracodawca nie ma prawa odmówić Ci urlopu, ani uzależnić jego udzielenia od przedłożenia dodatkowych dokumentów. 

Urlop przysługuje Ci w wymiarze od 7 dni do maksymalnie 8 tygodni (czyli 56 dni). W jego trakcie otrzymasz zasiłek macierzyński w wysokości 100 % podstawy wymiaru (a nie 80 % jak w przypadku zwolnienie chorobowego!) Jeśli do czasu złożenia wniosku o urlop macierzyński korzystałaś ze zwolnienia lekarskiego, za ten okres należy Ci się wyrównanie zasiłku do wysokości 100 % . 

*****

Poczytaj więcej:

Wyjście na badania lekarskie w czasie pracy

Irena Pacholewska-Urgacz27 listopada 2018Komentarze (0)

pracownica w ciążyJeśli jesteś w ciąży to możesz korzystać w pracy z wielu przywilejów i praw. Między innymi masz możliwość wykonania badań lekarskich przeprowadzanych w związku z ciążą w godzinach pracy, jeżeli nie mogą one być przeprowadzone poza godzinami pracy.

Co ważne, za czas nieobecności w pracy z powodu takich badań przysługuje Ci wynagrodzenie.

Pracodawca nie może żądać, abyś wzięła urlop na takie badania albo odpracowała ich czas, nie ma również prawa żądać od Ciebie przedstawienia zwolnienia lekarskiego za dzień, w którym przebywałaś na badaniach. 

Aby jednak skorzystać z płatnego zwolnienia z pracy na badania muszą zostać spełnione pewne warunki.

Jeśli akurat jesteś w ciąży i chcesz wiedzieć, czy możesz skorzystać ze zwolnienia na badania, to czytaj dalej. 

Uprawnienia tylko dla pracownic 

Po pierwsze, prawo wykonania badań lekarskich w czasie pracy przysługuje wyłącznie pracownicy (czyli osobie zatrudnionej na podstawie umowy o pracę, powołania, wyboru, mianowania lub spółdzielczej umowy o pracę).

Jeśli pracujesz na podstawie umowy zlecenia, umowy o dzieło albo prowadzisz działalność gospodarczą i zawarłaś umowę o współpracę, to zgodnie z obowiązującymi przepisami, nie masz prawa do płatnego zwolnienia z pracy na badania. 

Świadectwo lekarskie 

Po drugie, aby skorzystać z płatnego zwolnienia z pracy na badania, powinnaś dostarczyć pracodawcy odpowiednie świadectwo lekarskie stwierdzające, że jesteś w ciąży.

Wyjątkiem jest sytuacja, w której Twoja ciąża jest już widoczna. Wówczas pracodawca powinien udzielić Ci zwolnienia na badania bez konieczności przedstawiania przez Ciebie świadectwa lekarskiego stwierdzającego stan ciąży.

Świadectwo stwierdzające ciążę niekoniecznie musi być wystawione przez Twojego ginekologa (choć w praktyce tak najczęściej jest). Może je wystawić inny lekarz np. Twój lekarz rodzinny. 

Zlecenie badań przez lekarza 

Po trzecie, badania muszą zostać zlecone przez lekarza. Nie mogą to być więc badania, które jedynie Ty chcesz wykonać we własnym zakresie.

Jednocześnie przepisy nie wprowadzają tu limitów odnośnie częstotliwości ani rodzaju przeprowadzenia badań.

O tym decyduje Twój lekarz. 

Związek z ciążą 

Po czwarte, badania muszą mieć związek z ciążą. Może to być zatem np. badanie krwi, USG, test obciążenia glukozą, wizyta u ginekologa czy badanie KTG.

Jeśli natomiast zamierzasz iść w czasie pracy np. do dentysty, to zrób to po prostu w czasie wolnym ☺ 

Brak możliwości przeprowadzenia
badań poza godzinami pracy 

Ostatnim warunkiem jest to, aby przeprowadzenie badań nie było możliwe poza Twoimi godzinami pracy.

Może to wynikać z ograniczeń pracy danej placówki przeprowadzającej badania, ale też np. z rodzaju badań (np. muszą być przeprowadzone rano na czczo). 

Wynagrodzenie 

Za czas zwolnienia na badania przysługuje Ci wynagrodzenie.

Obliczane jest ono tak jak wynagrodzenie za urlop wypoczynkowy z tym, że składniki wynagrodzenia ustalane w wysokości przeciętnej oblicza się z miesiąca, w którym przypadło zwolnienie od pracy lub okres niewykonywania pracy. 

Konsekwencje wykorzystania zwolnienia
z pracy w innym celu 

Zwolnienie od pracy przysługuje na czas wykonania badań, a także dojazdu na badania. Pamiętaj, że po tym czasie powinnaś wrócić do pracy.

Jeśli pójdziesz na zakupy lub kawę z dawno niewidzianą koleżanką zamiast badań, może mieć dla Ciebie przykre konsekwencje, z dyscyplinarką włącznie.

Pamiętaj proszę, że ciąża nie chroni Cię przed takim rodzajem zwolnienia z pracy. 

Pomimo, że przepisy nie nakładają na Ciebie takiego obowiązku, warto postarać się o uzyskanie zaświadczenia o odbyciu danych badań, aby w razie ewentualnych zarzutów pracodawcy odnośnie wykorzystania zwolnienia od pracy w innym celu, móc udokumentować fakt odbycia badań lekarskich. 

*****

Poczytaj też koniecznie o moich Inspiracjach – Susan Wójcicki >>
***

Zdjęcie: Laura Fuhrman

Kilka tygodni temu zwróciła się do mnie Klientka z takim pytaniem: 

Pani mecenas, jestem w ciąży, moja umowa kończy się 31 października. Termin porodu jest wyznaczony na koniec listopada. Co będzie ze mną dalej? Czy od listopada zostanę bez pieniędzy? 

W tym przypadku mogłam uspokoić moją Klientkę. Zgodnie z przepisami umowa o pracę na czas określony (albo na okres próbny) przekraczający jeden miesiąc, która uległaby rozwiązaniu po upływie trzeciego miesiąca ciąży, ulega przedłużeniu do dnia porodu. 

Jak liczyć termin ciąży? Wytyczne dał Sąd Najwyższy w wyroku z dnia 5 grudnia 2012 r. (I PK 33/02), w którym powiedział, że upływ trzeciego miesiąca ciąży oblicza się w równej miary miesiącach księżycowych (czyli 28 dni). 

Oznacza to, że umowa mojej Klientki przedłuży się do dnia porodu. Czyli prawdopodobnie do końca listopada. Nie trzeba podpisywać żadnego aneksu, gdyż umowa przedłuża się automatycznie. 

Aha, dziękuję pani mecenas. Ale ja słyszałam, że teraz wszystkie umowy w listopadzie przekształcają się w bezterminowe. Czyli skoro moja przedłuży się do końca listopada to przekształci się w umowę na czas nieokreślony? 

Tu nie miałam dobrych wieści dla Klientki:

Niestety nie, przekształcenie umów na czas określony w umowy bezterminowe nie dotyczy umów przedłużonych do dnia porodu. 

Jak to?  Przecież to niesprawiedliwe! Czyli jednak zostanę bez pieniędzy, tyle, że nie od listopada, ale zaraz po porodzie…

Jak to jest z tym przekształceniem?  

Przepisy, które obowiązują od 2016 r. wprowadziły tzw. regułę 3/33. Zgodnie z nią zatrudnienie na podstawie umowy lub kilku umów o pracę na czas określony zawartych pomiędzy tymi samymi stronami nie może przekraczać 33 miesięcy, a łączna liczba tych umów nie może przekraczać trzech. 

Jeżeli pracodawca i pracownik aneksem wydłużą czas trwania danej umowy, to będzie to traktowane jako zawarcie kolejnej umowy o pracę na czas określony.

Przekroczenie choćby jednego z limitów tj. 33 miesięcy lub zawarcie czwartej umowy na czas określony powoduje, że uważa się, że pracownik jest zatrudniony na podstawie umowy o pracę na czas nieokreślony albo od dnia następującego po upływie 33 miesięcy albo od dnia zawarcia czwartej umowy o pracę. Potocznie nazywane jest to przekształceniem w umowę na czas nieokreślony. 22 listopada 2018 r. nastąpiło pierwsze takie przekształcenie umów terminowych, które trwały w dniu 22 lutego 2016 r.

Limitów nie stosuje się w odniesieniu do niektórych przypadków umów zawartych na czas określony – mówi o tym wyraźnie Kodeks pracy. Wyłącza on między innymi stosowanie limitów i skutków przekształcenia umowy terminowej przedłużonej do dnia porodu w umowę na czas nieokreślony. 

Chodzi o to, że przedłużenie umowy o pracę do dnia porodu następuje niezależnie od woli stron, lecz z mocy prawa (czyli automatycznie). Wobec tego nie powinno wiązać się ze skutkiem w postaci przekształcenia w umowę na czas nieokreślony (który jest przecież pewnego rodzaju „karą” za świadome przekraczanie reguły 3/33). 

Klientka była bardzo rozgoryczona i zaniepokojona swoją przyszłą sytuacją finansową. Na szczęcie po raz kolejny mogłam ją uspokoić. 

Co prawda Pani umowa nie przekształci się w umowę na czas nieokreślony, ale od dnia porodu będzie Pani przysługiwał zasiłek macierzyński. 

– To świetnie! Czyli co prawda nie będę mieć umowy o pracę, ale i tak dostanę zasiłek, tak? 

Dokładnie tak. Zasiłek w takim przypadku wypłacany jest przez ZUS przez cały okres odpowiadający okresowi urlopu macierzyńskiego i rodzicielskiego. 

*****

Poczytaj też o moich Inspiracjach – Susan Wójcicki >>

Dziś niezupełnie o prawie pracy, choć ten wątek też się pojawi ☺  Chcę Wam opowiedzieć o niezwykłej osobie, określanej przez magazyn Time najbardziej wpływową kobietą Internetu na świecie, twórczyni wielu produktów Google, szefowej YouTube, której majątek netto według Wikipedii szacowany jest na 500 milionów dolarów. A na dodatek kobiecie, która … jest mamą piątki dzieci! Już wiecie o kim mowa, prawda? 

Tak, tak, napiszę o Susan Wójcicki. 

Susan urodziła się w Stanach Zjednoczonych, ale ma polskie korzenie. Jej tata, Stanley Wójcicki, profesor fizyki na Uniwersytecie Stanford, urodził się w Warszawie, z której wyjechał jako dziecko. Susan ma podwójne obywatelstwo, a w 2017 r. odnowiła Polski paszport.

Studiowała historię i literaturę na Harvardzie, a potem ekonomię na uniwersytecie Kalifornijskim. Początkowo planowała rozwijać karierę naukową, ale na nasze szczęście porzuciła te plany, gdy odkryła, że tak naprawdę interesuje ją technologia. 

Susan najpierw pracowała w Intelu. Pod koniec lat 90 wynajęła założycielom Google garaż, w którym to właśnie garażu rozwijali oni swoją firmę. A swoją drogą – coś jest na rzeczy z garażami, prawda ;-)?  Ostatecznie Susan przeszła do Google’a i była tam szesnastym pracownikiem. To ona odpowiada za obecny kształt wyszukiwarki Google, z której korzystacie pewnie codziennie. Gogle Books, Google Images, Google Analytics i Google Ads to wszystko są jej pomysły! Imponujące, prawda? 

To ona w 2006 r. namówiła swoich szefów, aby kupili za 1, 6 miliarda dolarów platformę YouTube (która wtedy była tylko start up’em) i której teraz jest szefową. 

Ale to nie wszystko. Susan jako pierwsza w Google poszła na urlop macierzyński.  To dzięki jej działaniom Google wprowadziło płatne urlopy macierzyńskie. Nie wiem czy wiecie, ale w USA nie istnieje instytucja płatnego urlopu macierzyńskiego gwarantowanego przez państwo. To zależy wyłącznie od danej firmy, czy udzieli takiego urlopu swojej pracownicy, która została mamą. Susan podkreśla, że udzielenie kobiecie urlopu macierzyńskiego zwiększa szanse, że wróci ona do pracy po urodzeniu dziecka. A zdaniem Susan powrót do pracy po urlopie jest korzystny i dla dzieci, i dla mamy ☺ W Google aktualnie przysługuje 18 tygodni urlopu macierzyńskiego i 12 tygodni urlopu ojcowskiego. To nie wszystko. Działania Susan przyczyniły się do tego, że teraz wiele firm z branży nowych technologii i IT działających w Dolinie Krzemowej oferuje płatne urlopy dla rodziców nowo urodzonych dzieci. 

Susan jest również gorącą orędowniczką zwiększenia liczby kobiet na wysokich stanowiskach w firmach z Krzemowej Doliny, a także uczenia dziewczynek programowania. 

Mówi, że to niesprawiedliwe, że ludzie pytają ją o to, jak godzi role mamy piątki dzieci i szefowej, podczas gdy mężczyzn na wysokich stanowiskach nikt o to nie pyta 😉 Znacie to, prawda?  Jednocześnie wie, że jej życie inspiruje inne kobiety, więc opowiada o tym, jak ono wygląda. Susan jest w domu codziennie przed 18, aby zjeść z dziećmi kolację. Prowadzi klub książkowy i omawia wspólnie z dziećmi przeczytane przez nich książki. Jakby tego było mało, ćwiczy kilka razy w tygodniu, aby utrzymać formę. 

Zgodzicie się z tym, że to niezwykła osoba, prawda? Susan była niedawno w Polsce z okazji Święta Niepodległości.  

Na koniec zostawiam Was z jej wypowiedzią, będącą fragmentem wywiadu udzielonego w 2017 r. Kindze Rusin dla TVN:

Warto próbować robić w życiu coś, co ma znaczenie i być wdzięcznym za wszystkie możliwości, które otrzymaliśmy”.

Pamiętajcie o tym ☺