Irena Pacholewska-Urgacz

radca prawny ds. ZUS

Jestem radcą prawnym, specjalizuję się w sprawach ZUS i prawie pracy. Propaguje wiedzę na temat prawnych aspektów kobiecej kariery i przedsiębiorczości. Piszę o inspirujących kobietach.
[Więcej >>>]

Umów konsultację prawną

Michelle Obama - książkaNo właśnie. Dla większości Michelle Obama to pierwsza dama, żona byłego prezydenta USA. A kim Michelle jest tak naprawdę?

Właśnie skończyłam czytać jej biografię pt. Becoming. Prawidzwa historia. Niesamowicie mnie ta książka wciągnęła, czytałam ją po nocach i potem chodziłam jak zombie przez tydzień. Polecam Ci ją bardzo serdecznie. 

Dlaczego? 

Jak już pewnie wiesz, w ogóle uwielbiam historie silnych i inspirujących kobiet. A Michelle niewątpliwie jest bardzo silna i może inspirować wiele innych kobiet. Mądra, ambitna, wykształcona. A jednak ostatecznie sporo poświeciła dla kariery męża. Przez wiele lat brała na swoje barki ciężar żonglowania swoja karierą, opieką nad córkami i próbą realizacji siebie w tym wszystkim. Przez to wydała mi się bardzo bliska 😉 

Książka o Michelle Obamie zrobiła na mnie wrażenie również z innego powodu

Często myślę i piszę o tym, że kobiety mają według mnie trudniej. Historia ludzkości to historia patriarchatu. Do dzisiaj walczymy ze stereotypami, non-stop coś sobie i innym udowadniamy i wykazujemy się, a w ostatecznym rozrachunku często i tak lądujemy na gorszej pozycji niż mężczyźni. W swojej ocenie nie wychodziłam jednak poza nasze rodzime podwórko. Zawsze patrzyłam na sytuację nierówności z pozycji białej kobiety, wychowanej w bardzo jednorodnym społeczeństwie.

Dopiero historia Michelle uświadomiła mi z całą mocą, że być „tylko” kobietą to „pikuś”. Być kobietą i jednocześnie Afroamerykanką w społeczeństwie, którym żądzą mężczyźni i to biali, jest wielokrotnie trudniejsze. Michelle o rasizmie panującym w Stanach pisze bardzo odważnie. Nagle o wiele bardziej doceniłam te wszystkie możliwości, które ja miałam i które mają moje córki. Chociażby możliwość świetnej edukacji. Lub po prostu możliwość mieszkania w miarę bezpiecznym miejscu. 

Ale historia Michelle ma dla mnie jeszcze drugie dno

A mianowicie to, że Michelle skończyła prawo i rozpoczęła karierę w korporacji prawniczej. W pewnym momencie uznała jednak, że to nie to. Długo wahała się zanim podjęła decyzję o porzuceniu pierwotnie obranego kierunku, ale w końcu to zrobiła. Michelle tak pisze o pracy w korporacji prawniczej:

Ja po prostu nie znosiłam pracy prawnika. Nie nadawałam się do niej. Choć odnosiłam duże sukcesy, czułam się pusta. Przyznać się do tego, było bardzo trudno, zważywszy na to, ile starań włożyłam w moja karierę i jak wielkie miałam długi. Zaślepiona chęcią wykazania się i zrobienia wszystkiego jak najlepiej nie zauważyłam, że obrałam złą drogę. 

Wiesz co? Jak to przeczytałam, to pomyślałam o sobie. Ja też zaczynałam od dużych korporacji, wielkich transakcji. Przez wiele lat imponowały mi wielomilionowe deal’e i praca przy największych projektach. Byłam w stanie naprawdę dużo poświęcić dla takiej roboty. Do dziś pamiętam jak wyjście z pracy o godzinie 19 powodowało, że zastanawiałam się, co zrobić z wieczorem, bo przecież tak wcześnie 😉

Duuuużo czasu zajęło mi zrozumienie, że to nie moja bajka. Czułam się sfrustrowana, zmęczona, ale, no właśnie, przyznać się do tego nie było łatwo. W końcu pozwoliłam moim uczuciom dojść do głosu i zrozumiałam, że to poczucie, że naprawdę komuś pomogłam sprawia, że mam ochotę skakać pod sufit. Że właśnie wspieranie innych kobiet jest moją życiową misją. Że chcę jeść obiad przy stole, a nie przed komputerem. I że chcę widzieć moje dzieci nie tylko kiedy jeszcze albo już śpią. No i w końcu założyłam moje Law First 

Myślę, że dlatego ta książka tak mnie poruszyła. Zobaczyłam w niej historię kobiety zmagającej się z codziennymi wyzwaniami, z ocenami innych, ze skutkami wychowania, które wciąż nakazuje nam udowadniać, że zasługujemy i damy radę, a jednocześnie walczącej o prawdziwą siebie, próbującej odnaleźć swoją misję i powołanie. 

Daj znać, jeśli i Ty ją czytałaś. Chętnie poznam Twoje zdanie ☺ 

Dobrego tygodnia! 

Ps. Od przyszłego tygodnia wakacje. Ja również zamierzam odpocząć. Możliwe, że będzie mnie tutaj w okresie wakacyjnym trochę mniej (w końcu teraz sama sobie jestem szefem ;-)). Jednak zaglądaj, bo myślę, że pojawi się kilka wpisów w tonie bardziej wakacyjnym. Pierwszy z nich to temat urlopowy ☺ Także, stay tuned ☺ 

***

Poczytaj o innych moich kobiecych inspiracjach TUTAJ >>

Kontrola ZUS w ciąży

Dawno nie opisywałam Wam żadnej historii moich Klientek. Dlatego dzisiaj postanowiłam to zrobić, ponieważ myślę, że podobna sytuacja może spotkać wiele spośród Was. Ja z takimi przypadkami w mojej praktyce ostatnio spotykam się ostatnio dość często.

Jakiś czas temu zwróciła się do mnie z prośbą o wsparcie Klientka, która była w ciąży. Z powodu zagrożenia ciąży musiała leżeć i wobec tego była na zwolnieniu lekarskim. Klientka była zatrudniona na umowie o pracę, którą podpisała będąc już w ciąży.

Kontrola ZUS umowy o pracę kobiety w ciąży

ZUS wszczął postępowanie administracyjne w sprawie zasadności podlegania przez moją Klientkę ubezpieczeniom społecznym oraz ustalenia podstawy wymiaru składek z tytułu zatrudnienia.

Tak to brzmiało oficjalnie, a o co tak naprawdę chodziło? Ano o to, aby sprawdzić, czy umowa była zawarta faktycznie, czy być może jedynie dla pozoru, czyli wyłącznie w celu uzyskania (wyłudzenia) świadczeń z ZUS (a nie w celu świadczenia pracy) oraz czy aby moja Klientka nie zarabiała za dużo.

Sytuacja początkowo wyglądała na dość skomplikowaną

Dlaczego? Nie chcę ujawnić zbyt wielu szczegółów. Dlatego napiszę Wam jedynie, że było tak m.in. bo umowa została zawarta już w trakcie ciąży. Sytuacja taka zazwyczaj wygląda dla ZUS podejrzanie, pomimo, że przecież zgodnie z obowiązującymi przepisami pracodawca nie może nie zatrudnić kobiety z powodu ciąży, ani nawet jej o ciążę zapytać, bo byłby to przejaw dyskryminacji. Niestety ZUS patrzy na to inaczej i do umów o pracę zawartych w trakcie ciąży lub niedługo przed zajściem w ciążę podchodzi z wyjątkową nieufnością.

Za wysoka pensja

Co więcej, moja Klienta zarabiała znacznie więcej niż wynosi średnia krajowa. Co również zazwyczaj jest sprawą podejrzaną dla ZUS 😳

Były tez inne okoliczności sprawy, które wzbudziły podejrzenia ZUS.

Wyjaśnienia dla ZUS

W takich przypadkach koniecznie musisz wyjaśnić ZUS, że faktycznie pracowałaś!

Zgodnie z moimi wskazówkami, Klientka sporządziła stosowne wyjaśnienia dla ZUS. Opisała dokładnie, co robiła, w ramach umowy o pracę i przedstawiła na to konkretne dowody.

Po pewnym czasie dostałam od Niej e-mail z podziękowaniem za pomoc 😀 ZUS umorzył postępowanie i wypłacił wstrzymane świadczenia! 💪💪💪

Wniosek jest taki, że …

… w takich sytuacjach zawsze warto aktywnie działać i składać wyjaśnienia do ZUS, nie czekając na wydanie ostatecznej decyzji.

Dzięki temu ZUS być może umorzy postępowanie oraz wypłaci Ci wstrzymane świadczenia  👉 tak jak to było w sytuacji mojej Klientki. 

A jeśli nawet wyda negatywną decyzję, to odpowiednio przygotowane wyjaśnienia zwiększą szansę na Twoją wygraną w postępowaniu odwoławczym. 

Dla mnie natomiast taki e-mail z informacją, że moja pomoc przyniosła realny, dobry skutek dla mojej Klientki, to coś, co sprawia, że ta robota ma  sens!

Życzę Wam i sobie, abyśmy jak najczęściej odnajdywały poczucie sensu i satysfakcji ze wykonywanej pracy 😀  No i oczywiście życzę Wam pięknego, dobrego tygodnia! 🌸

***

Photo by Matheus Ferrero on Unsplash 

 

 

 

 

kosiniakoweLudzie listy piszą … a w zasadzie to nie listy, tylko komentarze i e-maile. I nie jacyś tam ludzie, tylko Wy – moje czytelniczki 😀.

Każdy taki kontakt z Waszej strony sprawia, że szerzej się uśmiecham 😃😃😃 Bo to znaczy, że czytacie mojego bloga .Ale, że tych Waszych wiadomości jest coraz więcej, to postanowiłam na część pytań odpowiadać w kolejnych wpisach. Tym sposobem ja mam pomysły na kolejne wpisy, a Wy otrzymujecie informacje, których poszukujecie.

I dzisiaj właśnie takie pierwszy wpis zainspirowany Waszymi pytaniami . A będzie o ….

… umowie o pracę na czas określony i ciąży

Widzę, że ten temat bardzo Was interesuje. Jedna z Was zapytała mnie ostatnio czy przysługują jej jakiekolwiek prawa, jeśli jest zatrudniona na umowie na czas określony i właśnie dowiedziała się, że jest w ciąży. Umowa kończy się w czerwcu, czyli przed upływem 3 miesiąca ciąży.

O tym, w jakich przypadkach umowa ulegnie przedłużeniu do dnia porodu pisałam już TUTAJ

Jeśli czytałaś tamten wpis, to wiesz, że umowa na czas określony lub okres próbny przedłuży się do dnia porodu, tylko jeśli została zawarta na okres przekraczający jeden miesiąc i ulegałaby rozwiązaniu po upływie trzeciego miesiąca ciąży. 

Jeżeli zatem Twoja umowa nie przekracza 1 miesiąca, albo, tak jak w przypadku mojej czytelniczki – ma się skończyć przed upływem 3 miesiąca ciąży, to nie będzie tu przedłużenia do dnia porodu. Umowa po prostu skończy się w terminie, na który umówiłaś się z pracodawcą.

Czy to znaczy, że zostajesz całkowicie bez środków do życia?

Skoro Twoja umowa nie ulega przedłużeniu do dnia porodu, to znaczy, że niestety nie masz również prawa do zasiłku macierzyńskiego. 

W takiej sytuacji przysługuje Ci natomiast świadczenie rodzicielskie czyli tzw. kosiniakowe.

Wysokość świadczenia rodzicielskiego

Świadczenie rodzicielskie przysługuje Ci w wysokości 1.000 zł miesięcznie, niezależnie od liczby wychowywanych dzieci.

Jest to kwota netto, czyli tyle dostaniesz na rękę. Jeżeli jednak jednocześnie otrzymujesz zasiłek dla bezrobotnych to kosiniakowe będzie stanowić różnicę pomiędzy wysokością zasiłku, a kwotą 1.000 zł.

Jak długo masz prawo do świadczenia?

Przy urodzeniu jednego dziecka przy jednym porodzie  możesz pobierać świadczenie przez 52 tygodnie, czyli rok. 

Jeśli urodzisz bliźniaki lub wieloraczki to świadczenie przysługuje Ci przez okres:

      • 65 tygodni – w przypadku urodzenia dwojga dzieci przy jednym porodzie
      • 67 tygodni – w przypadku urodzenia trojga dzieci przy jednym porodzi
      • 69 tygodni – w przypadku urodzenia czworga dzieci przy jednym porodzie,
      • 71 tygodni – w przypadku urodzenia pięciorga i więcej dzieci przy jednym porodzie

Kiedy nie dostaniesz świadczenia rodzicielskiego?

Przepisy wskazują szereg sytuacji, gdy jednak nie będziesz otrzymywać kosiniakowego. Będzie tak m.in. gdy tata dziecka będzie uprawniony do zasiłku macierzyńskiego za okres urlopu macierzyńskiego lub za okres urlopu rodzicielskiego.

Świadczenie rodzicielskie przyznawane jest na wniosek. Nie zapomnij go złożyć.

 

Test przedsiębiorcy

Irena Pacholewska-Urgacz13 maja 2019Komentarze (0)

Test przedsiebiorcyTest przedsiębiorcy to ostatnio gorący temat 🔥 Dostaję o niego sporo pytań od moich Klientów.

Dlatego jeśli prowadzisz jednoosobową działalność i współpracujesz z inną firmą na zasadzie B2B (czyli business to business) to czytaj dalej. Ten wpis jest dla Ciebie.

Test przedsiębiorcy

Być może słyszałaś o planach wprowadzenia tzw. „testu przedsiębiorcy”. Miał to być pewnego rodzaju sprawdzian.

Według niego skarbówka miała weryfikować, czy jesteś „prawdziwym” przedsiębiorcą, czy jednak pracownikiem etatowym, ukrywającym się za zasłoną tzw. „samozatrudnienia”.

Skąd pomysł na test przedsiębiorcy?

Prowadzisz działalność i współpracujesz z inną firmą na zasadzie B2B? Zatem Ty i pracodawca odprowadzacie do budżetu państwa mniej pieniędzy, niż gdybyś pracowała na etacie.

Po pierwsze, odprowadzane składki na ZUS są niższe niż w przypadku umowy o pracę.

Po drugie, jeśli osiągasz wysokie dochody, to współpracując jako firma – płacisz również niższe podatki. Możesz je przecież płacić wg. stawki liniowej – 19 %. A w przypadku umowy o pracę po przekroczeniu w danym roku progu dochodów w wysokości 85.528 złotych nie masz żadnego wyboru i wpadasz w stawkę 32 %.

Oficjalne zapowiedzi kontra rzeczywistość

Zapowiedzi dotyczące testu przedsiębiorcy nie wskazywały, jakie kryteria należy przyjąć do oceny, kto jest, a kto nie jest prawdziwym przedsiębiorcą.

Projekt wprowadzenia testu przedsiębiorcy spotkał się z protestami i oficjalnie rząd z niego zrezygnował. Ale chyba tylko oficjalnie, bo plany finansowe na lata 2019-2022 wskazują na coś innego.

Wynika z nich, że państwo jednak będzie sprawdzać, czy składki na ZUS i podatki są zasadnie odprowadzane z tytułu prowadzenia działalności gospodarczej.

I przewiduje konkretne wpływy do budżetu z tym związane. Co więcej, politycy podkreślają, że narzędzia do weryfikacji tego, czy ktoś jest przedsiębiorcą czy nie, już istnieją, i nic nie trzeba wprowadzać.

Co to może oznaczać dla Ciebie?

Trudno na razie jednoznacznie przesądzić. Konsekwencją uznania przez organy państwowe, że nie mamy do czynienia z umową B2B, tylko z umową o pracę może być jej „przekwalifikowanie” w etat. Pytanie jednak  czy takie przekwalifikowanie wiązałoby się z obowiązkiem zapłaty podatków i składek ZUS tylko na przyszłość, czy również wstecz. Aktualne przepisy to umożliwiają.

Sprawdź czy faktycznie jesteś przedsiębiorcą

Jak możesz stwierdzić, czy ryzyko związane z tzw. „testem przedsiębiorcy” może Ciebie dotyczyć? Z pomocą mogą przyjść dotychczas stosowane wytyczne. Pomagają one zweryfikować, czy mamy do czynienia ze współpracą na zasadach B2B, czy jednak z etatem.

Pamiętaj, że jedną z kluczowych cech umowy o pracę jest podporządkowanie pracodawcy. Czyli jeśli pracujesz we wskazanym miejscu np. od 8 do 16, podpisujesz listę obecności oraz po prostu wykonujesz polecenia swojego przełożonego, to Wasza współpraca z bardzo dużym prawdopodobieństwem zostanie uznana za pracę etatową. A nie za współpracę dwóch przedsiębiorców.

Na to, czy faktycznie prowadzisz działalność będzie również wskazywać to, czy to Ty ponosisz ryzyko gospodarcze prowadzonej działalności, czy odpowiadasz wobec innych osób za swoje działania, czy możesz zlecić komuś innemu wykonanie zadań.

Daję Ci tu jedynie pewne wskazówki, bo elementów współpracy które są analizowane w indywidualnej sprawie jest wiele. Czasami wystarczy, że jeden jest na tyle istotny, że przesądza o kwalifikacji danej umowy jako umowy o pracę a nie umowie cywilnoprawnej.

Zwróć proszę uwagę, że sama nazwa umowy nie przesądza sprawy! Pamiętaj, że w razie kontroli, organy państwowe zweryfikują to, jak współpraca wyglądała w praktyce. Co nie znaczy, że umowa nie jest ważna. Warto oczywiście zadbać, by była prawidłowo skonstruowana.

Mam nadzieję, że wyjaśniłam Ci wątpliwości dotyczące współpracy na zasadach B2B i testu przedsiębiorcy. Zobaczymy, jak będą traktowani samozatrudnieni w najbliższym czasie.

Photo by Brooke Lark on Unsplash

A jeśli chcesz przeczytać moje inne wpisy na temat działalności gospodarczej to zajrzyj TUTAJ 🙂

urlop rodzicielski dla ojcaDzisiaj chcę Ci napisać o planowanych zmianach w zakresie urlopu rodzicielskiego, a konkretnie o urlopie rodzicielskim dla ojca.

Czy zgodzisz się ze mną, że kobiety w Polsce są postrzegane jako pracownicy gorszej kategorii? Tacy, którzy zaraz po podpisaniu umowy o pracę „znikają na l4” związane z ciążą. Potem, przez co najmniej rok lub nawet kilka lat, zajmują się dzieckiem albo dziećmi. A po powrocie do pracy po urodzeniu dziecka ciągle biorą opiekę nad chorym dzieckiem, zwalniają się z pracy, gdy przedszkole jest zamknięte itd.

Takie uogólnienie jest bardzo krzywdzące.

Wiele znanych mi mam pracuje niemal do samego porodu, a po urodzeniu dziecka szybko wraca do pracy. Co więcej, po powrocie świetnie pracują, są niezwykle ambitne i efektywne w swoich działaniach. W międzyczasie, w weekendy kończą podyplomówki lub robią MBA . Są oddanymi i solidnymi pracownikami.

Ale ze statystykami trudno dyskutować.

A statystyki są takie, że sto razy więcej kobiet niż mężczyzn w Polsce korzysta z urlopu rodzicielskiego.

Ale dlaczego tak jest? 🤔 Skoro Polskie przepisy zawierają przywileje dla obojga rodziców – zarówno mamy jak i ojca. Z kodeksu pracy wynika, że mama ma obowiązkowo skorzystać z 14 tygodni urlopu rodzicielskiego. A potem, czyli przez kolejne 38 tygodni dzieckiem może zajmować się tata. Tylko, że w praktyce mało który tata z tej możliwości korzysta.

Nawet potoczna nazwa to „roczny macierzyński”

Sugeruje ona, że to mama, a nie oboje rodzice zajmują się dzieckiem przez pierwszy rok. Powodów takiego stanu rzeczy jest na pewno kilka. Jednym z ważniejszych niewątpliwie jest kwestia finansowa. Z mojego doświadczenia wynika, że urlop rodzicielski wykorzystuje po prostu ten z rodziców, który mniej zarabia. No, a że w większości przypadków jest to kobieta, to efekcie to ona zostaje z dzieckiem w domu.

Stereotypy też nie pomagają …

… a w Polce poglądy dotyczące tradycyjnego podziału ról na kobiece (zajmowanie się dziećmi i domem) i męskie (zarabianie pieniędzy) są powszechnie spotykane. I wiele kobiet realizuje zgodny z nimi scenariusz na życie, nawet jeśli w głębi duszy się z tym nie zgadza. W efekcie stawiają swoją karierę na drugim miejscu i oddają swoje bezpieczeństwo finansowe w ręce męża czy partnera.

I to jest błędne koło. Bo konsekwencją takich wyborów jest to, że kobiety, które zarabiają mniej, regygnują z pracywypadają w rynku pracy, a po powrocie do pracy znowu zarabiają mniej. I tak dalej…

Uwierz mi, że wiem dokładnie, o czym piszę.

Bo również mnie ten schemat nie ominął. Ponieważ zarabiałam mniej od mojego męża, to ja dwa razy zostawałam w domu z naszymi dziećmi. Mimo, że nigdy nie byłam typową „panią domu” i wszelkie prace domowe przeprawiały mnie (i nadal przyprawiają 😜) o zawrót głowy. I od zawsze ceniłam niezależność. Wiedziałam, że do pełni szczęścia potrzebuję zarówno rodziny, jak i spełniania się zawodowo. I pomimo tego, że po kilku miesiącach było mi ciężko samej w domu z dziećmi. I, że czułam, że to nie fair.

Dzisiaj na pewno dążyłabym do tego, abyśmy podzielili się opieką nad dziećmi po równo, nawet gdyby się to miało wiązać z przejściowo gorszą sytuacją finansową naszej rodziny. Zresztą, po paru latach podjęłam decyzję o założeniu własnej kancelarii pomimo tego, że rezygnowałam ze stałych, pewnych dochodów. Ale wówczas po prostu zostałam w domu.

Dlatego świetnie rozumiem wszystkie kobiety, które niemal z automatu zostają z dziećmi. I zdaję sobie sprawę, że bez zmian mentalności społecznej się nie obejdzie. Ale myślę, że te zmiany nie zajdą same. Do nich potrzeba gruntownej zmiany przepisów.

Pierwsza próba zmian

Kilka lat temu w Polsce próbowano wdrożyć wytyczne unijne, zgodnie z którymi część opieki nad dzieckiem powinna być nieprzenaszalna na drugiego rodzica. Czyli jeżeli jeden rodzic (a w praktyce tata) go nie wykorzysta, to urlop przepadnie. Temat był szeroko dyskutowany w mediach i w parlamencie. Ostatecznie jednak stanęło na tym, że tylko jeden miesiąc z 36 miesięcy urlopu wychowawczego jest nieprzenaszalny.

W praktyce w ogóle nie ma to wpływu na istniejące dysproporcje pomiędzy kobietami i mężczyznami. Urlop wychowawczy jest bezpłatny, więc zachęta do skorzystania przez tatę z jednego miesiąca pod groźba jego utraty jest po porostu fikcyjna.

Urlop rodzicielski dla ojca

Aktualnie temat urlopu rodzicielskiego dla ojca wrócił i Unia kilka tygodni temu uchwaliła dyrektywę w sprawie równowagi między życiem zawodowym a prywatnym rodziców i opiekunów. Zgodnie z jej przepisami

dwa miesiące urlopu rodzicielskiego mają być nieprzenaszalne na drugiego rodzica. To znaczy, że jeśli dwa miesiące nie zostaną wykorzystany przez tatę, to po prostu przepadną.

 Oczywiście już pojawiły się głosy krytyki, że wprowadzone przepisy godzą w tradycyjne wartości, dyskryminują macierzyństwo itd.

Ja się z nimi absolutnie nie zgadzam. Uważam, że taki „przymusowy” urlop rodzicielski dla ojca na zasadzie „use it or loose itjest niezbędny do tego, aby kobiety w Polsce przestały mieć łatkę gorszego pracownika. I aby pozycja na rynku pracy i wynagrodzenia kobiet i mężczyzn się kiedykolwiek zrównały.

Zresztą, potwierdzają to obserwacje z innych krajów, które wprowadziły „przymusowy urlop” dla ojców. Na przykład w Niemczech, w których w 2007 roku oprócz 12 miesięcznego urlopu rodzicielskiego (z którego głownie korzystały mamy) wprowadzono dwa miesiące dla ojców, odsetek dni urlopu, z którego korzystają ojcowie wzrósł z 3 do 35 %.

Inny przykład to Islandia. Tam urlop na opiekę nad dzieckiem wynosi 9 miesięcy, przy czym na każdego rodzica przypada po 3 miesiące urlopu, a pozostałe 3 miesiące mogą podzielić między siebie jak chcą. I co?  W Islandii różnice płacowe pomiędzy kobietami i mężczyznami prawie nie istnieją, A dzietność jest najwyższa w Europie!

Niezależnie od tego uważam, że tak naprawdę tatusiowie sporo tracą nie biorąc udziału w opiece nad dzieckiem.  I nie doświadczając tego wszystkiego, co wiąże się z byciem z dzieckiem  w domu.

Jestem bardzo ciekawa jak tym razem Polska podjedzie do wdrożenia dyrektywy. Mam nadzieję, że będzie to coś więcej niż dotychczasowy miesiąc urlopu wychowawczego.

A jakie jest Twoje zdanie? Co o tym sądzisz? Czy uważasz, że urlop rodzicielski dla ojca to dobry pomysł? Daj mi koniecznie znać 😀

 

***

Photo by Jude Beck on Unsplash