Irena Pacholewska-Urgacz

radca prawny ds. ZUS

Jestem radcą prawnym, specjalizuję się w sprawach ZUS i prawie pracy. Propaguje wiedzę na temat prawnych aspektów kobiecej kariery i przedsiębiorczości. Piszę o inspirujących kobietach.
[Więcej >>>]

Umów konsultację prawną

Dzisiaj wpis nie o prawie pracy. Mimo wszystko będzie jednak trochę w temacie bloga. A konkretnie dziś na tapecie temat torebka w pracy. I to nie byle jaka, bo podrobiona 😜 

Do napisania tego artykułu skłonił mnie widok wakacyjnych straganów z różnego rodzaju podróbkami. Byłam tym trochę zaskoczona, bo myślałam, że takie widoki skończyły się wraz z dresami z kreszu (czy ktoś to jeszcze pamięta? ja tak 🙈🙈🙈) i końcem lat 90-tych 😜 Tymczasem zorientowałam się, że w nadmorskich kurortach nadal królują sterty podrabianych torebek i dresów.

Podróbki a prawo - stragan

Byłaś w takich miejscach? Widziałaś te stosy torebek udających oryginalne marki? A może nawet kupiłaś jako pamiątkę z wakacji jedną z takich torebek? 

A jeśli tak, to czy zastanawiałaś się kiedyś, czy to jest ok z prawnego punktu widzenia?  

Postanowiłam sprawdzić ten temat i napisać Ci, co i jak. I tak. Przede wszystkim musisz wiedzieć, że w Polsce sprzedaż podrobionych towarów jest karalna. 

Czyli jeżeli na przykład przywozisz z zagranicznych wakacji podróbki torebek i sprzedajesz je na OLX to sprawa nie wygląda zbyt wesoło. 

Zgodnie bowiem z przepisami:

wprowadzanie do obrotu, czyli po prostu sprzedawanie podrobionych rzeczy (oznaczonych znakiem towarowym, do którego nie masz praw) zagrożone jest karą grzywny, karą ograniczenia wolności albo pozbawienia wolności do lat 2. 

Natomiast jeżeli sąd zajmujący się sprawą dojdzie do wniosku, że sprzedaż podróbek stanowiła stałe źródło Twojego utrzymania albo dotyczyła towarów o znacznej wartości, to wówczas takie działania podlegają karze pozbawienia wolności od 6 miesięcy do 5 lat. 

Może też się tak zdarzyć, że zostaniesz zatrzymana już na granicy, kupiona przez Ciebie torebka zostanie skonfiskowana, a Ty możesz zostać ukarana grzywną. 

To nie wszystko. Za sprzedaż podróbek możesz ponosić również odpowiedzialność na podstawie przepisów o nieuczciwej konkurencji. Zgodnie z nimi:

kopiowanie zewnętrznej postaci produktu lub wprowadzanie do obrotu tak skopiowanego produktu stwarzające możliwość wprowadzenia klientów w błąd co do tożsamości producenta lub produktu, i wyrządzanie tym samym poważnej szkodę przedsiębiorcy, podlega grzywnie, karze ograniczenia wolności albo pozbawienia wolności do lat 2.

Dodatkowo może tu wchodzić w grę odpowiedzialność finansowa wobec przedsiębiorcy, który sprzedaje oryginały i wskutek Twojej działalności poniósł szkodę. 

A co z posiadaniem podróbki na swój użytek? 

Szukając informacji do tego artykułu znalazłam w Internecie wiele informacji, że to jest zgodne z prawem i w ogóle ok. 

Ale wiesz co? Ja się z tym nie zgadzam. Owszem, Sąd Najwyższy w głośnej uchwale z 30 czerwca 2008 r. (w sprawie o sygnaturze I KZP 8/08) powiedział, że zachowanie niepolegające na wprowadzeniu do obrotu podrobionych towarów w rozumieniu art. 305 ust. 1 ustawy Prawo własności przemysłowej nie stanowi przestępstwa paserstwa. Czyli zgodnie z aktualnym stanem prawnym kupowanie podróbek nie jest uznawane za paserstwo i nie grodzi za to odpowiedzialność karna. 

Ale uwaga! W niektórych przypadkach możesz zostać pozbawiona podrobionej torebki. Może się tak stać jeśli np. będzie ona stanowić dowód w postępowaniu karnym. 

Niezależnie jednak interpretacji przepisów dokonanej przez Sąd Najwyższy uważam, że to po prostu nieuczciwe, aby swoim zachowaniem świadomie wspierać…

Nielegalne działania i wyzysk ludzi

Musisz wiedzieć, że za rynkiem podróbek stoją zorganizowane grupy przestępcze. No i pomyśl w jakich warunkach muszą pracować osoby, które produkują tego typu towary. 

Wiem, wiem, że niektórzy zaraz powiedzą, że Ci ludzie pracują w tych samych warunkach, co pracownicy fabryk należących międzynarodowych korporacji. Ale tak naprawdę tego nie wiadomo i raczej wydaje się to bardzo mało prawdopodobne. Bo warunki pracy pracowników fabryk należących wielkich korporacji są po prostu coraz bardziej monitorowane, natomiast warunki pracy ludzi produkujących podróbki (często właśnie dla organizacji przestępczych) w ogóle nie są weryfikowane.

I tak na chłopski rozum, skoro skandale dotyczące koszmarnych warunków pracy zdarzają się właśnie w fabrykach należących do renomowanych koncernów, które podlegają wielu kontrolom, to po prostu nie wierzę, że w fabrykach, których nikt nie kontroluje, nie jest o wiele, wiele gorzej … 

Na koniec muszę wspomnieć, że w innych krajach regulacje mogą być inne. Na przykład we Francji. Przyznaję, nie znam przepisów francuskich i w tym zakresie polegam na wiadomościach z Internetu, przeczytałam, że tam nawet samo posiadanie podróbek jest nielegalne…

A więc uwaga z czym jedziesz za granicę! 

Ufff, no to tyle dzisiaj 😀 Miało być lekko o torebkach, a wyszło poważnie. Daj mi koniecznie znać, czy tego typu artykuły Cię interesują. 

Aha, no i jeśli spodobał Ci się ten artykuł to proszę podziel się z innymi!

 ***

Poczytaj też:

***

Photo by Joseph Chan on Unsplash

 

Kilka tygodni temu leciałam samolotem, który z powodu burzy nad Alpami musiał dość długo czekać na lotnisku na zezwolenie na start. Na szczęście ostatecznie nasz przylot opóźnił się tylko o półtorej godziny 😜.  No ale przecież często, zwłaszcza w sezonie urlopowym, loty opóźniają się wiele godzin albo w ogóle są odwoływane. Co zrobić w sytuacji, gdy z powodu problemów komunikacyjnych takich jak na przykład opóźniony lub odwołany lot nie możesz na czas dotrzeć do pracy? Jak potraktowana zostanie Twoja nieobecność? Czy dostaniesz za ten czas wynagrodzenie? Jeśli chcesz się dowiedzieć 👉 czytaj dalej 😀

1. Zgłoś nieobecność 

Przede wszystkim, najszybciej jak to możliwe, poinformuj swojego pracodawcę, że nie dotrzesz do pracy w spodziewanym terminie. 

Zgodnie przepisami, jeśli wiesz już z góry, że nie będzie Cię w pracy, to już wówczas powinnaś dać firmie znać. Na przykład w sytuacji, gdy linie lotnicze z wyprzedzeniem poinformowały Cię, że lot jest odwołany i wiesz, że będziesz wracać dopiero kolejnym samolotem.

Natomiast co jeśli nagle dowiadujesz się, że nie dotrzesz do pracy w terminie? Masz obowiązek niezwłocznie powiadomić o pracodawcę o przyczynie nieobecności i przewidywanym czasie trwania. Niezwłocznie oznacza tu najpóźniej drugi dzień nieobecności. No chyba że, istnieją jakieś szczególne okoliczności, które Ci to uniemożliwiają. W takim przypadku powinnaś poinformować firmę najpóźniej w terminie 2 dni po ustaniu przyczyn uniemożliwiających z nią kontakt.

W jaki sposób należy zawiadomić pracodawcę? To może wynikać z wewnętrznych zasad obowiązujących w Twojej firmie. Jeśli nie ma takich wewnętrznych reguł to w sytuacji, gdy nie masz jak wrócić z urlopu to możesz poinformować firmę telefonicznie lub za pomocą innego środka łączności (czyli np. wysłać e-maila) czy nawet listownie.

2. Usprawiedliwienie nieobecności

Czy pracodawca ma obowiązek usprawiedliwić Twoją nieobecność w takim przypadku? Zgodnie z przepisami przyczynami usprawiedliwiającymi nieobecność pracownika w pracy są zdarzenia i okoliczności określone przepisami prawa pracy, które uniemożliwiają stawienie się pracownika do pracy i jej świadczenie, a także inne przypadki niemożności wykonywania pracy wskazane przez pracownika i uznane przez pracodawcę za usprawiedliwiające nieobecność w pracy.

Przepisy prawa pracy nie przewidują, że problemy z komunikacją stanowią usprawiedliwienie dla Twojego spóźnienia czy nieobecności. Twoja nieobecność będzie usprawiedliwiona tylko, jeśli twój szef ją za taką uzna. Każda sytuacja powinna być traktowana indywidualnie. Przy czym szef nie ma całkowitej dowolności i powinien traktować pracowników równo. Czyli jeżeli wobec jednego pracownika uznał odwołanie lotu za przyczynę usprawiedliwiającą nieobecność, to zasadniczo powinien tak samo zrobić w stosunku do innych pracowników, którzy znaleźli się w podobnej sytuacji. W praktyce mogą być tu pewne różnice wynikające np. z realnej możliwości powrotu do pracy.

3. Nieobecność niepłatna

Nie wiem, czy wiesz, ale zgodnie z kodeksem pracy wynagrodzenie jest należne za pracę faktycznie wykonaną. No chyba, że z przepisów wprost wynika, że dostajesz pensję, nawet wówczas, gdy nie pracujesz. Tak jest, gdy np. chorujesz lub jesteś na urlopie. Przepisy jednak nie przewidują wynagradzania w przypadku, gdy nie dotarłaś do pracy np. z powodu problemów komunikacyjnych. To oznacza, że jeśli nie dotarłaś do pracy z powodu opóźnienia lub odwołania lotu, to za ten czas nie otrzymasz wynagrodzenia.

W praktyce w takich sytuacjach pracodawcy dość często idą pracownikom na rękę. Na przykład pracownik wykorzystuje w takiej sytuacji dodatkowy dzień urlopu wypoczynkowego.  Pamiętaj, że nawet jeśli postanowisz wziąć urlop na żądanie, to pracodawca musi Ci go udzielić, nie możesz iść na urlop samowolnie. Ale o tym napisze w innym wpisie.

Tymczasem życzę Ci miłej dalszej części wakacji i spokojnych powrotów do pracy 😀

****

Photo by JESHOOTS.COM on Unslpash

 

Kilka tygodni temu obiecałam Ci wpis w klimacie wakacyjnym na temat urlopu wypoczynkowego. Ale z powodu nawału pracy jakoś nie mogłam się za niego zabrać 😜 No i akurat życie samo napisało scenariusz, ponieważ parę dni temu zwrócił się do mnie z pytaniem Klient, czy może w jakiś sposób „ściągnąć” swojego pracownika z urlopu.

Sytuacja wyglądała tak, że Klient nie przewidział, że będzie miał aż tak dużo pracy w lipcu (zazwyczaj był to sezon ogórkowy w jego branży).  Jego pracownik wyjechał na zaplanowany wcześniej urlop z rodziną. No, a w nawale zamówień Klient robił wszystko sam 😱😱😱 W związku z tym chciał wiedzieć, czy ma prawo przerwać swojemu pracownikowi urlop.

Czy urlop to rzecz święta?

Okazuje się, że nie. Co prawda prawo do wypoczynku to jedno z ważniejszych praw pracownika i to gwarantowane Konstytucją, ale nie bezwzględne. Być może się zdziwisz, ale istnieją sytuacje, w których można odwołać pracownika z urlopu.

Co mówią przepisy

Zgodnie z kodeksem pracy pracodawca może odwołać pracownika z urlopu tylko wówczas, gdy jego obecności w zakładzie wymagają okoliczności nieprzewidziane w chwili rozpoczynania urlopu.

Jeśli zatem masz urlop to pracodawca będzie mógł Cię z niego odwołać tylko, gdy wcześniej nie wiedział, że będzie Ciebie potrzebował. Nie może Cię odwołać z urlopu tylko dlatego, że nie wykonujesz swojej „normalnej” pracy (w takim przypadku mógł Ci w ogóle w tym terminie urlopu nie udzielić!).

W opisanej przeze mnie sytuacji Klient według mnie miałby podstawy do odwołania pracownika. Zazwyczaj bowiem nie miał w tym okresie w ogóle pracy, a teraz wyjątkowo było jej bardzo dużo. Podobnie byłoby w sytuacji, gdyby np. zastępujący go pracownik się rozchorował lub wystąpiłaby awaria, którą tylko pracownik, który jest na urlopie może naprawić. Tego typu przypadki dają podstawę do odwołania z urlopu.

Czy masz obowiązek przerwać urlop i wrócić do pracy

Tak, jeśli pracodawca odwoła Cię w takiej sytuacji z urlopu to masz obowiązek wrócić do pracy. Jeśli nie wrócisz, to w konsekwencji w niektórych przypadkach możesz nawet zostać zwolniona.

Koszty po stronie pracodawcy

Czy mój Klient ostatecznie zdecydował się odwołać pracownika z urlopu? Nie. A dlaczego? Po pierwsze, z uwagi na dbanie o dobrą relację z pracownikiem. Ten Klient jest bardzo uważny na potrzeby swojego personelu. No a po drugie, to wiązałoby się koniecznością poniesienia przez niego dodatkowych kosztów.

Zgodnie z przepisami pracodawca jest obowiązany pokryć koszty poniesione przez pracownika w bezpośrednim związku z odwołaniem go z urlopu.

No dobrze, a co to w ogóle znaczy? Przepisy tego nie określają. Natomiast uważa się, że pracodawca ma w takim przypadku obowiązek pokryć nie tylko koszty samego powrotu pracownika z urlopu, ale również poniesione przez niego wydatki na hotel lub wycieczkę w takim zakresie, w jakim pracownik nie może uzyskać ich zwrotu. W niektórych przypadkach konieczne może okazać się również pokrycie kosztów powrotu rodziny pracownika. 

W przypadku mojego Klienta z uwagi na miejsce urlopu pracownika, ta kwota byłaby dosyć wysoka.

A co z niewykorzystaną częścią urlopu?

Dobra wiadomość jest taka, że ta niewykorzystana część urlopu nie przepada i możesz ją wykorzystać w późniejszym terminie 💪

Mam nadzieję, że informacja o tym, że możesz zostać odwołana z urlopu Cię przygnębiła to na koniec trochę Cię uspokoję i pocieszę w jednym 😀 Po pierwsze, ja bardzo rzadko spotykam się z sytuacją, kiedy faktycznie ktoś musi wrócić z urlopu. Dzisiaj, kiedy większość z nas pracuje online,  takie sytuacje, gdy musisz koniecznie wrócić do pracy, są raczej wyjątkiem. Po drugie, ostatnio, próbując zmienić termin swojego własnego urlopu właśnie ze względu na nawał pracy, pomyślałam, że jednak bycie pracownikiem ma swoje ewidentne zalety. No bo jak masz własną firmę to jak jest robota to przesuwasz urlop i tyle 😜 Formalności brak 😳😳😳

To tyle na dziś. A w kolejnym wpisie napiszę Ci co w sytuacji, gdy nie możesz wrócić z urlopu na czas, z powodu nadzwyczajnych okoliczności, np. odwołali Twój lot! Mam nadzieję, że te informacje będą dla Ciebie przydatne.

Pozdrawiam Cię wakacyjnie! 🌞🌞🌞

Halo, halo, ja dziś tylko na chwilkę, żeby dać Ci znać, że chwilę temu w magazynie Holistic News ukazał się artykuł na temat rozmowy kwalifikacyjnej, a ja udzieliłam do niego krótkiego wywiadu. Dowiesz się z niego m.in. o co wolno pytać, jakie informacje chroni prawo, czy można kogoś dyskryminować już podczas rozmowy kwalifikacyjnej, a jeśli tak się stało, to co z tym można zrobić. Zajrzyj koniecznie tutaj! 😀Pamiętaj, że tylko jeśli znasz swoje prawa, to możesz dbać o ich respektowanie przez innych 💪 A jeśli ten temat Cię zainteresował to zajrzyj do innych moich wpisów na ten temat na przykład tutaj lub tutaj albo tutaj 😀! 

****

Photo by Nik MacMillan on Unsplash

Forbes Women Witaj po krótkiej przerwie 😀 Nie wiem czy u Ciebie też tak jest, że im więcej czasu, tym wolniej robisz pewne rzeczy. Do czego zmierzam? 😎 Otóż od paru dni moje dzieciaki są na wakacjach, a ja zamiast realizować wszystkie zadania w tempie karabinu maszynowego, mam jakoś tak mniej wewnętrznej dyscypliny i wcale nie jestem bardziej efektywna 😜 Miałam zaplanowane nadrobienie absolutnie wszystkich zaległości podczas ich nieobecności, a tu lista zadań zamiast się mocno kurczyć, to raczej się wydłuża ha ha 😂😂😂 Ale, najwyraźniej taki czas, kiedy nie wszystko robię w tempie ekspresowym i na maksa, też jest mi potrzebny 😀

No i tak właśnie w rytmie leniwo-wakacyjnym, parę dni temu przeczytałam sobie milutko do kawusi kilka artykułów z Forbes Women. I między innymi natknęłam się na wywiad z Michałem Mierzejewskim, prawnikiem i Prezesem Zarządu Philip Morris Polska i Kraje Bałtyckie.

Certyfikat równych płac

Okazuje się, że Philip Morris to jedyna firma w Polsce, która ma międzynarodowy Certyfikat Równych Płac. Jest to certyfikat wydawany konkretnej firmie po przeprowadzeniu wewnętrznego audytu, który potwierdza, że kobiety zarabiają w niej tyle samo co mężczyźni. Brawo!!! Brawo za odwagę i za dążenie do tego, aby faktycznie kobiety zarabiały tyle samo co mężczyźni.

Czytając ten artykuł poczułam wielką radość, że jest taka firma, która rzeczywiście dba o równe zarobki kobiet i mężczyzn. Ale jednocześnie zrobiło mi się trochę smutno, że tylko Philip Morris spośród milionów innych istniejących w Polsce firm, zadbał o taki certyfikat.

Jeśli czytasz mojego bloga lub śledzisz moje działania w social mediach to pewnie już wiesz, że moim marzeniem jest, aby kobiety w Polsce za taką samą pracę zarabiały tyle samo, co mężczyźni. Tak naprawdę, a nie tylko w teorii. Moją życiową misją jest wspieranie kobiet w sprawach zawodowych. A to obejmuje między innymi edukowanie i mówienie głośno o tym, że kobiety powinny zarabiać tyle samo co mężczyźni.

I wiesz co? Najbardziej szokujące jest dla mnie to, że w rozmowach o równych wynagrodzeniach często spotykam się z lekceważącym lub wymijającym podejściem do tematu. Argumenty i wytłumaczenia są różne.

„No bo przecież te różnice wcale nie są takie duże, jakieś marne kilka procent w Polsce, to w ogóle i tak super na tle innych krajów”

albo

„One same z własnej woli nie chcą tyle zarabiać, no bo przecież wybierają rodzinę.” itd.

Gdy kiedyś napisałam na blogu na temat gender pay gap, czyli różnicy w wynagrodzeniach kobiet i mężczyzn, to potem dostałam wiadomość od jakiegoś „miłego” pana, że kobiety w Polsce i tak zarabiają za dużo, a w ogóle to są nierobami i naciągaczkami, i przecież to oczywiste, że powinny mniej zarabiać. SERIO 😳😳😳  Tak, że tego…

Jak wyrównać pensje kobiet i mężczyzn

No, ale wracając do Forbes’a.  Jakże zatem miłą odmianą było przeczytanie w wywiadzie z panem Mierzejewskim, że Philip Morris nie tylko ma Certyfikat Równych Płac, ale teraz będzie przyglądać się czy pobyt na urlopie macierzyńskim przypadkiem nie uszczupla wynagrodzeń kobiet.

Super! Bo powiem Ci, że to faktycznie jest dość powszechny problem. Zresztą, polecam Ci dokument z serii „Wyjaśniamy” dostępny na Natflix pt. „Dlaczego kobiety zarabiają mniej”, który fantastycznie opisuje to zjawisko, mówiąc o swoistej „karze za macierzyństwo”.

I to zainspirowało mnie to tego, aby napisać Ci krótko o dyskryminacji pośredniej, która zgodnie z polskim prawem jest  niedozwolona. Moim zdaniem jednym z powodów dla którego kobiety po urlopach macierzyńskich często zarabiają mniej jest właśnie zjawisko dyskryminacji pośredniej.

Dyskryminacja pośrednia

Co to wobec tego jest ta dyskryminacja pośrednia? Kodeks pracy wskazuje, że z dyskryminacją pośrednią mamy do czynienia, gdy na skutek pozornie neutralnego postanowienia, zastosowanego kryterium lub podjętego działania występują lub mogłyby wystąpić niekorzystne dysproporcje albo szczególnie niekorzystna sytuacja wobec wszystkich lub znacznej liczby pracowników należących do grupy wyróżnionej ze względu na pewne kryterium prawnie chronione (np. płeć), chyba że postanowienie, kryterium lub działanie jest obiektywnie uzasadnione ze względu na zgodny z prawem cel, który ma być osiągnięty, a środki służące osiągnięciu tego celu są właściwe i konieczne.

Czyli mówiąc w skrócie dyskryminacja pośrednia to dyskryminacja, której nie widać na pierwszy rzut oka. Formalnie, na papierze wszystko jest super. Tyle, że w praktyce występują lub mogą wystąpić różnice, które dotykają wybraną grupę pracowników właśnie ze względu na pewne kryterium takie jak np. płeć, czy macierzyństwo.

I teraz wyobraź sobie taką sytuację.  System ocen pracowników w danej firmie zakłada, że każdy pracownik co rok ma ocenę. I w zależności od jej wyników awansuje lub nie. Ale pracownicy, których nie ma kilka miesięcy w roku w firmie w ogóle nie są oceniani. Niby wszystko wygląda ok, no bo regulacja dotyczy wszystkich. Tylko, że w rzeczywistości okazuje się, że niemal jedynie kobiety, które urodziły dzieci nie są oceniane. Bo tylko ich nie ma w pracy przez kilka miesięcy w roku. A w konsekwencji tylko one nie awansują. Być może słyszałaś o takiej sytuacji albo wręcz sama jej doświadczyłaś.

To właśnie jest przykład dyskryminacji pośredniej. Piszę Ci o tym, abyś był wyczulona na takie sytuacje. One często są bardzo nieoczywiste, subtelne. Pomimo tego, że w firmie teoretycznie wszystko jest w porządku, w praktyce dochodzi w niej do dyskryminacji. I niewiele firm chce faktycznie coś z tym zrobić. Philip Morris wydaje się być tu absolutnie fantastycznym wyjątkiem. Oby jak najwięcej takich firm!

A tymczasem, w niedalekiej przyszłości mają zostać wprowadzone zmiany przepisów kodeksu pracy dotyczące dyskryminacji. Dlatego szykuję dla Ciebie niespodziankę  😀 🔥 Jak zawsze zapraszam Cię zatem do śledzenia bloga i moich działań w  Internecie.

I oczywiście życzę Ci miłego dalszego ciągu lata!  😎😎😎