Irena Pacholewska-Urgacz

radca prawny ds. ZUS

Jestem radcą prawnym, specjalizuję się w sprawach ZUS i prawie pracy. Propaguje wiedzę na temat prawnych aspektów kobiecej kariery i przedsiębiorczości. Piszę o inspirujących kobietach.
[Więcej >>>]

Umów konsultację prawną

Powrót do pracy po macierzyńskim - autorka bloga

Witaj serdecznie!

Mam nadzieję, że mi wybaczysz opóźnienie w opublikowaniu nowego wpisu. Ostatnio cierpię na chroniczny brak czasu. Ale dzisiaj mam dla Ciebie wpis o sytuacji, która dotyka wielu kobiet wracających do pracy po urodzeniu dziecka.

Być może Ty również byłaś lub jesteś w podobnej sytuacji. Rodzisz dziecko, idziesz na urlop macierzyński i zastanawiasz się, kiedy wrócić do pracy. Z jednej strony chciałabyś pobyć z dzieckiem w domu, a z drugiej strony martwisz się, czy będziesz miała do czego wracać… Nie chcesz wypaść z obiegu. I myślisz:

Czy będą mnie jeszcze potrzebować?

Sama przeżyłam to dwa razy, i dobrze pamiętam jak trudne są to decyzje, i jakie obawy im towarzyszą. Na samo wspomnienie dopada mnie stres i ścisk żołądka. I dlatego zawsze kiedy przychodzi do mnie kobieta, która martwi się powrotem do pracy, to tak sobie myśle, że całkiem nieźle ją rozumiem.

>> Poczytaj też: W jakich sytuacjach pracodawca ma prawo odwołać Cię z urlopu.

Dodatkowo, może zdarzyć się tak, że dostajesz sygnały z firmy, że doszło do zmian, Twojego stanowiska już nie ma, albo, że pracuje na nim ktoś inny.

I co wtedy?

Jakiś czas temu doradzałam Klientce, która była właśnie w takiej sytuacji i nie wiedziała, co ją czeka w firmie po roku spędzonym z dzieckiem. Początkowo planowała wrócić do pracy po pół roku, ale w firmie zasugerowano jej, że nie ma dla niej miejsca, i aby wzięła urlop rodzicielski na kolejne pół roku. W międzyczasie firmie doszło do zmian organizacyjnych, a na zmienione stanowisko została zatrudniona inna osoba.

Klientka postanowiła się ze mną skonsultować jeszcze przed rozmową z pracodawcą o powrocie, żeby wiedzieć czego może się spodziewać, jak wygląda jej sytuacja od strony prawnej, jakie ma możliwości i prawa 🙂

No właśnie. A czy Ty wiesz jak wygląda Twoja sytuacja od strony prawnej? Jeśli nie to koniecznie czytaj dalej.

Powrót do pracy po macierzyńskim – dopuszczenie do pracy

Przepisy mówią, że pracodawca dopuszcza pracownika po zakończeniu urlopu macierzyńskiego, urlopu na warunkach urlopu macierzyńskiego, urlopu rodzicielskiego oraz urlopu ojcowskiego do pracy na dotychczasowym stanowisku, a jeżeli nie jest to możliwe, na stanowisku równorzędnym z zajmowanym przed rozpoczęciem urlopu lub na innym stanowisku odpowiadającym jego kwalifikacjom zawodowym, za wynagrodzeniem za pracę, jakie otrzymywałby, gdyby nie korzystał z urlopu.

>>Poczytaj też: Pytanie o plany macierzyńskie podczas rekrutacji 

Jak widzisz, są one dość nieprecyzyjne. Bo co to na przykład znaczy, że nie jest możliwe zatrudnienie na stanowisku dotychczasowym? Czy to znaczy, że ktoś inny już tam pracuje? Nie, brak możliwości zatrudnienia ma miejsce tylko jeśli Twoje stanowisko zostało zlikwidowane, ale w przepisach tego nie przeczytasz. Inne kwestie to jakie kwalifikacje pracodawca powinien brać pod uwagę. Czy te sprzed urodzenia dziecka. A jak zrobiłaś na macierzyńskim podyplomówkę, to co?

Tak, pracodawca powinien wziać pod uwagę Twoje aktualne kwalifikacje.

Tyle w teorii. A co w praktyce

Praktyka jest taka, że kobiety są często informowane, że ich stanowisko zostało zlikwidowane. Ale jak się przyjrzeć temu z bliska, to okazuje się, że tylko zmieniło miejsce w strukturze, dodane lub odjęto kilka zadań. Czyli to jest dalej to samo stanowisko, tylko na przykład nazywa się trochę inaczej.

I co wtedy?

Warto zawsze dokładnie przeanalizować swoją sytuację. I jeśli likwidacja stanowiska pracy jest pozorna – możesz albo walczyć o powrót do firmy (odwołując się od wypowiedzenia) albo o dobre warunki rozstania się z pracodawcą.

Jak było u mojej Klientki?

Ona, po analizie sytuacji zawalczyła o dobre warunki rozstania się z pracodawcą. A oto co mi potem napisała (cytuję za Jej zgodą):

Dzięki Pani poradzie byłam dobrze przygotowana merytorycznie i pewna siebie. Na dotychczasowe stanowisko nie chciano mnie przyjąć (…)

Moja Klientka wynegocjowała bardzo dobre warunki finansowe pożegnania się z pracodawcą. I dalej pisze:

Dziękuję! I potwierdzam, że warto korzystać z usług specjalistów takich jak Pani, ukierunkowanych wąsko i oddanych swojej pracy. Specjalistom z misją. Życzę satysfakcji zawodowej i rodzinnej.

Pozostaję czytelniczką Pani bloga, a kiedy zajdzie potrzeba, również Pani klientką.

Pozdrawiam bardzo serdecznie, z uśmiechem na twarzy ☺ i rozpierającą dumą.

Ja też miałam na ustach uśmiech czytając te słowa. Z jednej strony dlatego bo byłam bardzo dumna, że wzięła sprawy w swoje ręce – zgodnie z zasadą lepiej zapobiegać niż leczyć z wyprzedzeniem dowiedziała się jakie ma prawa i o co może walczyć. A z drugiej strony – takie wiadomości sprawiają, że mimo wielu trudnych chwil w tym zawodzie wierzę, że moja robota ma sens.

***

>>Poczytaj też o świadczeniu rodzicielskim, tzw. kosiniakowym.

 

Co warto wiedzieć o ciąży na okresie próbnym

Irena Pacholewska-Urgacz30 września 2019Komentarze (0)

Pamiętasz cykl na blogu „Ciąża w pracy”? Mogłaś w nim przeczytać o wielu ważnych kwestiach prawnych dotyczących Twojej sytuacji, jeśli pracujesz i jesteś w ciąży.

M.in. o umowie na czas określony, o dyscyplinarce w ciąży , o umowie zlecenia czy o umowie na zastępstwo. 

A dzisiaj będziesz mogła dowiedzieć się nieco więcej na temat umowy na okres próbny. 

Ochrona przed zwolnieniem 

Jak pewnie już wiesz zasadą jest, że pracodawca nie może Ci wypowiedzieć ani rozwiązać Twojej umowy o pracę, jeśli jesteś w ciąży lub na urlopie macierzyńskim.

Chyba, że zachodzą przyczyny uzasadniające rozwiązanie umowy bez wypowiedzenia z Twojej winy i związki zawodowe wyraziły zgodę na rozwiązanie Twojej umowy (jeśli funkcjonują w firmie i Cię reprezentują) lub zachodzą inne szczególne przypadki opisane w przepisach.

Uwaga wyjątek – umowa na okres próbny nie przekraczający 1 miesiąca 

Jednak tej ochrony nie stosuje się do pracownicy w okresie próbnym nieprzekraczającym jednego miesiąca.

Czyli jeśli jesteś zatrudniona na podstawie umowy o pracę na okres próbny nieprzekraczający 1 miesiąca to wówczas pracodawcy nie obowiązuje wobec Ciebie zakaz wypowiadania lub rozwiązywania umowy o pracę. 

A zatem Twoja umowa może zostać rozwiązana z zachowaniem ustawowego okresu wypowiedzenia, który dla umowy na okres próbny nieprzekraczający 1 miesiąca w zależności od jej długości będzie wynosić:

✓ 3 dni robocze, jeżeli okres próbny nie przekracza 2 tygodni;

✓ 1 tydzień, jeżeli okres próbny jest dłuższy niż 2 tygodnie.

Na przykład: jesteś zatrudniona na umowę na okres próbny 2 tygodni. Zaszłaś w ciążę. Pomimo tego pracodawca może rozwiązać Twoją umowę o pracę z zachowaniem 3- dniowego okresu wypowiedzenia.

Przedłużenie umowy do dnia porodu 

Jak może pamiętasz z tego wpisu, umowa na czas określony przekraczająca jeden miesiąc, która uległaby rozwiązaniu po upływie trzeciego miesiąca ciąży, ulega przedłużeniu do dnia porodu. Tak samo jest w przypadku umowy na okres próbny. To znaczy, że umowa na okres próbny, która uległaby rozwiązaniu po upływie trzeciego miesiąca ciąży, ulega przedłużeniu do dnia porodu.

Termin ciąży liczy się również analogicznie jak w przypadku umowy na czas określony czyli zgodnie z wytycznymi Sądu Najwyższego z wyroku z dnia 5 grudnia 2012 r. (I PK 33/02), w którym Sąd powiedział, że upływ trzeciego miesiąca ciąży oblicza się w równej miary miesiącach księżycowych (czyli 28 dni).

Przedłużenie i co potem? 

Tutaj również tak samo jak w przypadku umowy na czas określony. Nie będziesz mieć co prawda prawa do urlopu macierzyńskiego czy rodzicielskiego (bo już nie jesteś pracownikiem), ale będziesz mieć prawo do zasiłku. Ten zasiłek będzie wypłacał Ci ZUS. 

To tyle na dzisiaj. Chcesz przeczytać więcej o ochronie praw kobiety w ciąży? Wobec tego zapraszam Ciebie do pobrania mojego e-booka na ten temat. Znajdziesz tam wiele informacji na temat ochrony zatrudnienia kobiety w ciąży!

Możesz to zrobić tutaj: https://kobietawpracy.pl/. 

dyskryminacja zmiana przepisów

Kilka dni temu w „Rzeczpospolitej” ukazał się mój artykuł na temat dochodzenia odszkodowania za dyskryminację w pracy. Jeśli interesuje Cię temat dyskryminacji, to możesz przeczytać więcej np. tutaj, tutaj, czy tutaj.

Dlaczego wobec tego znowu o tym piszę? Ano dlatego, że we wrześniu zmieniły się przepisy dotyczące dyskryminacji. I wszyscy zastanawiają się, czy wpłynie to realnie na ilość wygrywanych przez pracowników procesów.

Pracownik ma łatwiej…

Teoretycznie tak 😀 W sprawach o odszkodowanie z tytułu dyskryminacji obowiązuje tzw. przeniesiony ciężar dowodu. Brzmi to strasznie, wiem. O co chodzi? Teoretycznie pracownik stawia zarzut dyskryminacji i to pracodawca powinien udowodnić, że jest niewinny, czyli, że nie dyskryminował.

Skoro wygląda to tak kolorowo, to dlaczego  pracownicy przegrywają większość spraw o odszkodowanie z tytułu dyskryminacji? 

Ponieważ pracownik też jednak ma pewne obowiązki i musi uprawdopodobnić, że był dyskryminowany.

… ale jednak ma obowiązki przed sądem

Co to konkretnie znaczy? To znaczy, że pracownik musi pokazać, że był nierówno traktowany (np. że mniej zarabiał) i wskazać przyczynę, z powodu której, jego zdaniem to nierówne traktowanie miało miejsce (np. dlatego, że jest kobietą). To właśnie w praktyce sprawiało najwięcej problemów. Dlaczego? Po pierwsze czasami trudno pokazać to nierówne traktowanie (bo na przykład nie wiesz dokładnie, ile zarabiają koledzy), a czasami nie do końca wiesz, jaka jest przyczyna (może wygląd? albo wiek? a może twoja płeć?).

Powód dyskryminacji

Do tej pory odszkodowania z tytuły dyskryminacji należało się tylko, jeśli nierówne traktowanie następowało z bardzo ważnych przyczyn (takich jak na właśnie przykład płeć, wyznanie, orientacja seksualna, narodowość, niepełnosprawność itp).

Niektóre z tych przyczyn były wskazane w kodeksie pracy. A dodatkowo sądy czasami mówiły, że niektóre inne przyczyny też mogą być na tyle karygodne, że jeśli ktoś był gorzej traktowany z ich powodu, to również należy się odszkodowanie.

Problem w tym, że nie zawsze dało się z góry przewidzieć, czy dana cecha w tym konkretnym przypadku okaże się na tyle ważna, aby dostać odszkodowanie (zwłaszcza, jeśli nie była wskazana wprost w przepisach). O tych praktycznych problemach w dochodzeniu odszkodowania możesz przeczytać tutaj.

Zmiana w przepisach

Teraz z przepisów po zmianach wprost wynika, że . Czyli teoretycznie każda przyczyna nierównego traktowania może uprawniać do uzyskania odszkodowania. Czy tak będzie faktycznie? Mnie nie wydaje się, aby zmiana przepisów spowodowała rewolucję. Myślę, że nadal pracownicy będą musieli pokazywać, że nierówne traktowanie z jakiegoś konkretnego powodu było na tyle szkodliwe, że powinni otrzymać odszkodowanie. No i dalej pozostaje temat pokazania, że niesprawiedliwe, nierówne traktowanie w ogóle miało miejsce. W tej kwestii nic się w przepisach nie zmieniło.

A jeśli chcesz dowiedzieć Cie więcej na temat dochodzenia odszkodowania z tytułu dyskryminacji to oczywiście zapraszam Cię serdecznie do mojego artykułu w .

Photo by Fabio Rose on Unsplash

 

 

Co musisz wiedzieć wybierając się do radcy prawnego - buldog nie gryzieDzisiaj trochę przewrotny tytuł wpisu. Ale wiesz dlaczego? Ponieważ czasami dzwonią lub przychodzą do mnie Klienci, którzy wydają mi się skrępowani tym, że korzystają z konsultacji u radcy prawnego. Pomyślałam, że być może nie wiedzą czego w ogóle się spodziewać po takiej konsultacji.

No więc postanowiłam trochę odczarować mit niedostępnego, może czasem trochę przemądrzałego mecenasa 😜. W tym celu przygotowałam dla Ciebie krótką instrukcję, jak postępować z radcą prawnym, czyli jak przygotować się do konsultacji i czego się po niej spodziewać. 

Nie wstydź się, że czegoś nie wiesz 

Myślę, że to najważniejsza sprawa, o której muszę Ci powiedzieć. Nie ma ludzi, którzy znają się na wszystkim. I kropka. Więc to, że Ty nie znasz się na prawie pracy jest dla mnie całkiem normalne. Ba, ja się z tego nawet trochę cieszę 😜. Gdybyś się znała, to dla mnie nie byłoby roboty, proste.  Dlatego nie obawiaj się, że Cię wyśmieję, że czegoś nie wiesz. Jestem po to, aby zinterpretować Twoją sytuację i doradzić Ci jakie jest rozwiązanie z prawnego puntu widzenia, a nie po to, aby Ciebie oceniać. 

Nie ma głupich pytań 

Wiąże się trochę z punktem pierwszym. Możesz zadać każde pytanie dotyczące Twojej sytuacji. Nawet takie, które wydaje Ci się totalnie głupie. Pamiętaj – nie ma głupich pytań. Czasami pytanie z pozoru kompletnie „od czapy” pozwoliło mi wpaść na jakiś dobry pomysł odnośnie strategii procesowej albo negocjacji. Także śmiało pytaj. 

Radca prawny to nie wróżka ani czarodziejka 

Ja wiem, że my czasami gadamy takie „abrakadabra”, że mało kto rozumie 😳😳😳 . I to może sugerować, że umiemy wróżyć z fusów. No nie. Aż tak dobrze nie jest. Pamiętaj, że to Ty znasz swoją sytuacje od podszewki, a ja bazuję tylko na tym co Ty mi powiesz. Coś o czym Ty wiesz i jest dla Ciebie oczywiste, nie musi być takie samo dla mnie. Dlatego jeśli wybierasz się do mnie na konsultację, to przygotuj dokładny dokładny opis swojej sytuacji i dokumenty, którymi dysponujesz. 

Aha, no i musisz wiedzieć, że czasami nie da się zrobić tak, jakbyś chciała, bo po prostu przepisy na to nie pozwalają. 

Nie bądź jak Pinokio 

Ja wiem, że czasami trudno się do czegoś przyznać🙈🙈🙈 .A  e pamiętaj proszę, że ja analizuję Twoją sytuację wyłącznie na podstawie tego, co mi powiesz lub pokażesz w dokumentach.

Na przykład na podstawie przedstawionych przez Ciebie informacji mówię Ci, jakie mamy w sądzie szanse na wygraną. Jeśli mi czegoś nie powiesz i to się potem wyda (a uwierz mi, zazwyczaj jednak „się wydaje”) to sytuacja ulega zmianie, i sprawa która wydawała się łatwa do wygrania, znacznie się komplikuje. Ty ponosisz koszty, a potem przegrywasz. I po co Ci to? Lepiej uczciwie od początku oszacować sytuację i na tej podstawie podejmować działania.

Pamiętaj, ja nie oceniam Twoich wyborów ani zachowania. Oceniam wyłącznie Twoją sytuację od strony prawnej. 

Tajemnica, tajemnica 

Zasady etyki radców prawnych zobowiązują mnie do zachowania w tajemnicy spraw, które mi powierzasz. To co mi mówisz pozostaje między nami. Koniec, kropka.

Usługi prawne to biznes jak każdy inny 

Usługa prawna to usługa jak wiele innych. Jak Cię boli ząb to idziesz do dentysty, jak chcesz mieć ładne paznokcie, to do kosmetyczki, a jak masz problem z prawem, to możesz skonsultować się z radcą prawnym. Uwierz mi, jest wielce prawdopodobne, że sytuacja podobna do Twojej już się komuś kiedyś przydarzyła. 

Ale, to znaczy również to, że ja mam też swoje godziny pracy, terminy, w których mogę Tobie pomóc 😀.  Zatem nie obrażaj się jeśli mówię, że konsultacji nie można umówić teraz, zaraz, dziś, ale np. za dwa tygodnie.  Staram się tak żyć, aby zachować również czas na swoje pasje, zdrowie, rodzinę, a nie tylko pracować 24/7. Taki tryb pracy już przeżyłam, i dziękuję, to jednak nie dla mnie. Być może Ty też masz takie dążenia, więc zrozumiesz o czym mówię. Na pocieszenie powiem Ci, że na termin do mojej fryzjerki czekam czasami półtora miesiąca 😱 I nie narzekam – bo chcę chodzić właśnie do niej 😀. No i na końcu coś co wydaje się oczywiste, ale jednak to napiszę – za moje porady trzeba będzie zapłacić,  tak jak za każdą inna usługę 😜.  I zawsze dostaniesz ode mnie paragon lub fakturę. 

Mam nadzieję, że trochę opisałam Ci jak to wygląda od podszewki i nie będziesz już krępować się skorzystać z wsparcia radcy prawnego, a także będziesz wiedzieć jak  przygotować się do konsultacji i czego możesz się po niej spodziewać. 

Życzę Ci samych pozytywnych doświadczeń z radcami prawnymi i w ogóle całym wymiarem sprawiedliwości !

***

Poczytaj o moich kobiecych inspiracjach tutaj. A w tym miejscu przeczytasz o zwolnieniu z pracy w trakcie trwania ciąży.

***
Zdjęcie by John Volante

ZUS może obniżyć Twoje wynagrodzenie

Irena Pacholewska-Urgacz02 września 2019Komentarze (0)

Zus obniżka wynagrodzenia - spadające pieniądzeParę miesięcy temu pisałam Ci o tym, że ZUS może sprawdzać, czy faktycznie zawarłaś umowę o pracę. Aby przeczytać historię mojej Klientki z tym związaną zerknij koniecznie TUTAJ.

Nie wiem natomiast czy wiesz, że ZUS nie tylko ma prawo weryfikować ważność Twojej umowy o pracę, ale również ZUS może obniżyć Twoje wynagrodzenie. Wiem, że brzmi to dość nieprawdopodobnie, ale tak właśnie jest. ZUS w niektórych przypadkach może obniżyć Twoje wynagrodzenie. Zostało to jednoznacznie potwierdzone przez Trybunał Konstytucyjny w wyroku w sprawie P 9/15. 

Pewnie chcesz wiedzieć, w jakich przypadkach ZUS może obniżyć Twoje wynagrodzenie? 

Już Ci wyjaśniam…

Otóż, może tak się zdarzyć, jeśli ZUS dojdzie do wniosku, że wynagrodzenie, na które umówiłaś się ze swoim pracodawcą ma w rzeczywistości na celu jedynie wyłudzenie wysokiego zasiłku chorobowego, albo macierzyńskiego. 

Kiedy ZUS może tak stwierdzić? 

Na przykład, jeśli w niedługim czasie od zawarcia umowy o pracę lub podwyżki idziesz na zwolnienie lekarskie albo rodzisz dziecko.

Co to dla ZUS znaczy niedługi czas? Zazwyczaj jest to partę miesięcy, ale nie ma tu jasnych wytycznych. Widziałam sprawy, w których podwyżka wynagrodzenia nastąpiła na samym początku ciąży, a ZUS i tak nabrał podejrzeń. 

Co z zakazem dyskryminacji 

Co ciekawe, zgodnie z przepisami pracodawca nie ma prawa pytać, czy pracownica jest w ciąży zanim da jej podwyżkę. Gdyby tak zrobił, to niechybnie naraziłby się na zarzut dyskryminacji.

Ale w kwestii ustalania wynagrodzenia dla potrzeb zasiłków ta argumentacja nie ma znaczenia. Pracodawca i pracownica, którzy umawiają się na wyższą pensję w trakcie ciąży pracownicy są dla ZUS podejrzani i już. 

Co robić, jeśli ZUS obniży Twoje wynagrodzenie

Zanim ZUS wyda decyzję, to najpierw przeprowadzi postępowanie mające na celu ustalenie wszystkich okoliczności Twojej podwyżki.

Tak jak pisałam Ci w tym artykule: https://kobietawpracy.pl/kontrola-zus-w-ciazy/, już na etapie tego postępowania warto wszystko dobrze ZUS-owi wyjaśnić i przedstawić potrzebne dowody. 

Co konkretnie warto wyjaśnić? 

Po pierwsze, musisz pokazać, że Twoje wynagrodzenie było adekwatne do wykonywanej przez Ciebie pracy, Twojego doświadczenia i kwalifikacji. 

Po drugie, ważne jest to, czy Twoje wynagrodzenie nie odbiegało jakoś wyraźnie od wynagrodzenie innych pracowników w firmie lub wynagrodzeń rynkowych dla Twojego stanowiska i czy pracodawcę realnie było po prostu stać, aby Ci tyle zapłacić. 

Przykłady? Proszę bardzo. 

Jeśli firma ledwo wiąże koniec z końcem, od lat ma straty, pracownicy zarabiają pensje minimalne, a Ty 2 miesiące przed urodzeniem dziecka dostałaś podwyżkę i zarabiasz 30.000 miesięcznie to jest to na pewno okoliczność, którą trudno będzie uzasadnić. 

Warto też pokazać, jakie korzyści przyniosły firmie Twoje działania. Np., że dzięki Twoim działaniom na nowym stanowisku firma znacznie zwiększyła obroty. 

A jeśli to nie przekona ZUS? 

Jeśli Twoje wyjaśnienia ZUS uzna za niewystarczające to wyda decyzję, w której ustali podstawę wymiaru składek na ubezpieczenie społeczne w wysokości niższej, niż wynika z Twojej umowy o pracę (bo tak to obniżenie wynagrodzenia będzie w decyzji nazwane).

Jaka to może być wysokość? Bywa różnie. Może to być np. pensja minimalna czy też np. Twoje wcześniejsze wynagrodzenie (przed podwyżką). 

Co zrobić w takiej sytuacji

Wówczas pozostaje odwołanie od decyzji ZUS do sądu. Masz na to miesiąc od doręczenia Ci decyzji. ZUS również na tym etapie ma możliwość zgodzić się z Twoją argumentacją i zmienić swoją decyzję. Jeśli nie, to sprawa trafi do sądu i tu już będzie toczyć się postępowanie. 

***

Droga Czytelniczko, zachęcam Cię do kontaktu ze mną
w każdej ważnej dla Ciebie sytuacji.
Pisz na adres: kontakt@kobietawpracy.pl

***

Zdjęcie by Jonny McKenna